Przedstawiamy drugą część relacji Wojtka Skóry, komadora rejsu PTTK na Odrze. Flotylla dotarła do Wrocławia, co było dalej?

Wrocław – stolica Dolnego Śląska. Miasto godne każdego grzechu. Prawie trzy godzinny spacer, tylko po wybranych miejsca tego fantastycznego dla zwiedzających miasta, upewnia nas, że we Wrocławiu bardzo łatwo się zakochać na dłużej.

Przemiła przewodniczka, posiadająca ogromną wiedzę, a przede wszystkich łatwość jej przekazywania oprowadza nas po tajemniczych i klimatycznych miejscach Ostrowa Tumskiego i Starego Miasta. Pomimo zmęczenia, wysoka temperatura powietrza robi swoje, chętnie wędrujemy i z zaciekawieniem słuchamy jej opowieści o historii Miasta i dalszych planach rewitalizacji zabytków, o współczesności i  koncepcji rozwoju Wrocławia. Po powrocie do miejsca postoju w Porcie Stanica,      z zaciekawieniem oglądamy wieczorny pokaz ogni sztucznych, doskonale widoczny na bezchmurnym niebie.

Niestety wszystko, co dobre się szybko kończy i w niedzielę 30 czerwca zgłaszamy się ponownie na śluzie Szczytniki, by świeżo odnowionym Kanałem Miejskim, z nowymi wrotami przeciwpowodziowymi, dopłynąć na wysokość jazu Różanka. Tutaj cumujemy przy nabrzeżu, w pobliżu niedalekiego centrum handlowego i na zaproszenie wrocławskiego RZGW udajemy się na obejrzenie jazu. Niewielu z nas miało kiedykolwiek możliwość zwiedzania tej dość skomplikowanej technicznie budowli hydrotechnicznej, Na wszystkich ogromne wrażenie robi spacer długim na około 150 m „podwodnym tunelem” pod konstrukcją jazu, a potem spoglądanie z bliska na przelewającą z hukiem wodę się przez klapy jazu.

Przed nami ostatnie dwie duże śluzy skanalizowanej Odry, wyremontowana w Brzegu Dolnym i nowo otwarta śluza w Malczycach. Śluzowanie przebiega szybko i sprawnie, po przejściu 34 śluz, jak mówi przysłowie –„trening czyni mistrza”, wypływamy na Odrę swobodnie płynącą. Niestety, teraz dopiero zaczynają się dla nas prawdziwe trudności żeglugowe –permanentny brak wody w Odrze. Stan, który corocznie się powtarza, gorzej – pogłębia. Nie istnieje żadna żegluga towarowa, a pasażerska ma ogromne trudności i odbywa się na niewielkich odcinkach rzeki. Kłaniają się długoletnie zaległości w udrażnianiu rzeki i remontach brzegów.

My mamy wielkie szczęście i trafiamy pod opiekę Anioła Stróża, pierwszego, około 100 km odcinka wolno płynącej Odry, w osobie pana Pawła Łazika z RZGW Wrocław. Osoby sercem i duchem oddanej Odrze i tym, którzy po niej chcą pływać.

Tylko jego działaniom mamy na tyle wody, aby z „falą” dopłynąć najpierw do Ścinawy, gdzie niestety nie udało nam się bezpiecznie zacumować, a później do Chobienia.

Do wybudowanej w zatoce na lewym brzegu, ładnie wyposażonej przystani Nadzoru Wodnego, lecz niestety jeszcze nieoddanej oficjalnie do użytkowania. I znowu pomoc naszego Anioła zezwala części łodzi spokojnie zacumować z samej zatoce, a części przy brzegu piaszczystej łachy. Dopuszczona specjalnie dla nas dodatkowa porcja wody z śluzy w Brzegu, pozwala nam w dniu następnym bezpiecznie dopłynąć do Mariny Głogów.

Choć jesteśmy o jeden dzień wcześniej niż przewiduje harmonogram rejsu, jesteśmy bardzo życzliwie witani i profesjonalnie poustawiani pomiędzy y-bomami przystani. Również Wydział Promocji Miasta sprawił nam ogromną radość organizując zwiedzanie miasta z przewodnikiem. Sam będąc już kilkakrotnie w Głogowie, z przyjemnością zwiedzałem całkiem nieznane dla mnie miejsca, a widok z tarasu widokowego miejscowego ratusza był wartym wspinania się po 284 schodach.

Co nas spotka na dalszych odcinkach naszego rejsu, po Księżniczce Polskich Wód – Odrze, opiszę w następnej relacji.

Pozdrawiam wodniacko

Komandor Rejsu Przyjaźni PTTK Odra 2019

Wojtek Skóra

 

Autor

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.