22 lipca 1962 roku w stoczni szczecińskiej, po czterech latach budowy, na wodę zszedł wspaniały drewniany kecz. „Wielkopolska”, jeden z trzech jachtów klasy Tom, przez kolejne lata służył szkoleniu młodzieży. Podupadł, został zostawiony samemu sobie, po latach wraca w nowej odsłonie.

Stan jachtu sprzed remontu.

W końcu września „Wielkopolska”, jacht remontowany od trzech lat w Pucku, wyjechał z hangaru. Oczom widzów zgromadzonych na nabrzeżu w Pucku ukazał się mahoniowy kadłub, przepięknie odrestaurowanego jachtu, który po 17 latach niebytu w przyszłym roku powróci na wodę.

„Wielkopolska” to jacht klasy Tom 110 zbudowany według założeń klasy CR 10,5 IYRU (cruser racer). Kadłub opracowano w myśl założeń Ideal Yacht Proportion UFFA Fox. Nad projektem czuwał Leon Tumiłowicz. Założenia eksploatacyjne wyznaczały ramy projektu. „Jacht przeznaczony jest do celów szkolenia i reprezentacji, wnętrza jego muszą być maksymalnie wykorzystane, projekt powinien uwzględniać modernizację i postęp techniczny. („Żagle” nr 3/1965).

W Polsce powstały 3 jachty tej klasy; pierwszym, zbudowanym w 1959 roku dla PTTK, była „Polonia”, Wielkopolska powstała w 1962 roku, 3 lata później powstał także „Kaper” dla YK Kotwica w Gdyni. Wszystkie jachty budowano w Zakładach Szkutniczych w Szczecinie. Długość kadłuba wynosiła 16,7 metra, szerokość 3,5 metra, zanurzenie 2,6 metra, a powierzchnia żagli to 110 metrów kwadratowych.

Jacht dla poznańskich żeglarzy powstał dzięki działaniom wówczas nowatorskim. Sprzedawano pocztówki, kalendarze, zbierano pieniądze gdzie się tylko dało. Chrzest jachtu odbył się w święto 22 lipca, co nie było wówczas wyjątkiem. Przez lata jednostkę eksploatowano na morzach Bałtyckim i Północnym, żeglował aż do roku 2002, później stał się ozdobą hangaru dyskoteki w Jastarni. Kolejne próby ratowania jachtu okazały się nieskuteczne, dopiero w roku 2010 jednostka została zakupiona przez firmę 3 Oceans i poddana gruntownej rewitalizacji w ciągu ostatnich  lat. Prace wykonywała firma Complex Jacht, ta sama, która na swoim koncie ma odrestaurowanie „Generała Zaruskiego”. Sebastian Kulling, nadzorujący remont, powiedział, że prace trwały tak długo właśnie ze względu na ich zakres. Z pierwowzoru zostało niewiele, a ponadto wykonawcom zależało, aby jacht był nie tylko repliką dawnej „Wielkopolski”, ale aby tchnąć w niego nowe życie.

Zakres prac był ogromny; wymieniono stępkę z dziobnicą i tylnicą, wzdłużniki, także większość wręg. Zmieniono architekturę pokładu i całkowicie odmieniono wnętrze czyniąc z „wielkopolski” jacht elegancki i komfortowy. Nowe poszycie wykonano z mahoniu (oryginał był modrzewiowy). Jak wspomniał w rozmowie telefonicznej Sebastian Kulling z firmy Complex Jacht, we wrześniu jacht wyjechał wreszcie z hangaru, następnie zainstalowano balast, do ukończenia pozostał jeszcze montaż steru, zainstalowanie kilku okuć pokładowych oraz dokończenie budowy bezanmasztu.

MAS

 

 

Autor

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.