Wyszukiwanie zaawansowane
Centrum Turystyki Wodnej
AktualnościArtykułySzlaki wodne w PolsceStrategie i projektyWodna ITRejsy, spływyNagroda Przyjaznego Brzegu
Aktualności

Historia rybą pisana
11 marca 2010

Za internetowym tygodnikiem My XXI przedstawiamy recenzję z interesującej książki o roli dorsza w historii. Polecam.
Red.

Cod, morua, bacalao...
Prosty rachunek; gdyby ze wszystkich jaj tej ryby wylęgłyby się nowe, gdyby wszystkie one osiągnęły dojrzałość, w ciągu trzech lat morze wypełniłoby się mi po brzegi tak, Że można by było przejść przez Atlantyk suchą nogą po ich grzbietach. Mowa oczywiście o dorszu, u nas niezbyt cenionym (bardziej smakuje nam śledź, makrela, łosoś, pstrąg, panga, a nawet tuńczyk), ale my w ogóle jemy mało ryb - ok. 12-13 kg na głowę rocznie, co lokuje nas w dolnych strefach europejskich, nie mówiąc o światowych. Z pewnością wpływ ma na to fakt, że ryby w ostatnich latach są najszybciej drożejącym artykułem spożywczym.
Ryba ta, jak mało która, miała swój znaczący udział w historii świata, rozwoju cywilizacyjnym, podbojach nowych ziem. Była nawet powodem wojen. To ona była powodem walki o przybrzeżne strefy połowowe, to nią zajmowały się po raz pierwszy w historii organizacje międzynarodowe.
A wszystko zaczęło się oczywiście od podbojów nowych ziem i zapewnieniu marynarzom odpowiedniego wyżywienia podczas wielomiesięcznych, dalekich wypraw morskich. Okazało się, że dorsz, jak żadna inna ryba, po odpowiedniej obróbce (nasoleniu i suszeniu) nadaje się do długotrwałego przetrzymywania. A wszystko zaczęło się od Wikingów i... Basków. Zwłaszcza ci drudzy przez całe stulecia potrafili utrzymywać silną gospodarkę dzięki odkryciu ogromnych ławic dorszowych, umiejętności ich konserwacji i wypływaniu na dalekie rejsy w poszukiwaniu wielorybów. W swoich wyprawach zapędzali się na akweny, które dopiero później odkrył Krzysztof Kolumb. Nie rozgłaszali jednak tego w obawie przed konkurencją na łowiskach. Nic dziwnego, że obecnie tak twardo walczą o zachowanie niezależności.
Konserwacja dorsza wymagała ogromnej ilości soli; rozwijała się więc jej produkcja, dorsz stawał się podstawowych towarem wymiennym na produkty w kolonii, z czasem doszło nawet do wykształcenia tzw. arystokracji dorszowej - grupy, która wzbogaciła się niezmiernie właśnie dzięki specjalizacji w połowach i sprzedaży tej ryby. To dorsz był motorem powstania pierwszych osad na wschodnich wybrzeżach Ameryki Północnej (wręcz spowodował odkrycie tego kontynentu), choć trzeba przyznać, że miały one z tym na początku sporo kłopotów. Dorsz był podstawowym wyżywieniem niewolników pracujących na plantacjach. To dzięki wyścigowi za kolejnymi ławicami oraz chęci odławiania ryby w jak największych ilościach dokonywano kolejnych zmian w budowie łodzi rybackich, konstrukcjach sieci. Nawet wykupieniu od Rosji Alaski przyświecała między innymi możliwość wykorzystania tamtejszych łowisk dorsza.
I jeszcze jego uniwersalność w wyżywieniu. Nie ma praktycznie części, która nie nadawałaby się do spożycia: policzki, ozorki, pęcherze pławne, wątroby. Bez dorsza Anglicy nie mieliby swojej fish and chips, w Portugalii i Brazylii mieliby problem z postem (mała próbka dla smakoszy: dorsz postny smażony), no i nikt słyszałby o sztokfiszu - jego solonej, wysuszonej postaci, która jest niezmiennie popularna w krajach śródziemnomorskich i Skandynawii.

Mark Kurlansky odwalił kawał porządnej roboty. Wygrzebał z archiwów dokumenty, z których jasno wynika, że bez dorsza nasz współczesny świat wyglądałby być może zupełnie inaczej. Całość ubarwił gratką dla prawdziwych smakoszy - przepisami na to, co z dorsza można przyrządzić najsmaczniejszego. Szkoda tylko, że tej ryby jest coraz mniej, a przez staje się coraz droższa...






Mapa SerwisuNewsletterKsięgarniaInformator prawnyGalerie
© Centrum Turystyki Wodnej PTTK
Serwis utworzony dzięki wsparciu Funduszu Inicjatyw Obywatelskich
Realizacja: Akademia WWW
Webmaster (uwagi techniczne)
Redakcja (uwagi i uzupełnienia do treści serwisu)