AktualnościArtykułySzlaki wodne w PolsceStrategie i projektyWodna ITRejsy, spływyNagroda Przyjaznego Brzegu
|
Aktualności
PPWP 2030 Rzeki bez pieniędzy i bez żeglugi27 lipca 2010 Za http://www.zegluga.wroclaw.pl - zaprzyjaźnionym z nami oficjalnym serwisem internetowym polskiej żeglugi śródlądowej cytuję smutne informacje o pieniądzach i polskich drogach wodnych.
Należę do osób od dłuższego czasu "wołających na puszczy" (jak Szekspir pisał: niech ryczy z bólu ranny łoś...), że uciekał czas na opracowanie programów zagospodarowania całości dorzeczy Wisły i Odry. Że to coś innego niż przypomnienie starych programów tylko dla tych dwóch rzek, także dlatego, że powodzie nie zaczynają się na wodowskazach Krakowa i Wrocławia, lecz rodzą się na obszarze całego dorzecza.
Przyznam się, że nie tylko z powodu upałów nie dokończyłem pisania uwag do Projektu Polityki Wodnej Państwa do roku 2030. Dla mnie "Program" to materiał zawierający opis, diagnozę, planowane/proponowane kierunki działań. W Wikipedii znalazłem 19 haseł w tym Program Explorer i Discovery. Najbliższe naszego wodnego jest chyba hasło "program ukryty", bo materiał głównie składa się ze słusznych skądinąd uwag, okraszanych stwierdzeniami typu "brak danych", "należy rozpoznać" itd. Jak na konkrety przekłada się np.: "Kształtowanie nowych instrumentów ekonomicznych w zarządzaniu gospodarką wodną, poza już stosowanymi w obecnie obowiązującym, aczkolwiek nie w pełni egzekwowanym, systemie opłat za korzystanie z wód zasadami "zanieczyszczający płaci" i "użytkownik płaci", powinno także w pełni uwzględniać zasadę "zwrotu kosztów za usługi wodne". W projektowaniu i wdrażaniu tego systemu powinno się dążyć do internalizacji kosztów zewnętrznych powodowanych przez użytkowników wód, tzn. stworzenia mechanizmów (instrumentów), dzięki którym kosztami zewnętrznymi zostaną obciążeni ich sprawcy." Zgaduję, iż oznacza to przede wszystkim wzrost najróżniejszych stawek.
Jerzy Hopfer w liście do mnie cytuje swoją rozmowę z polskim ekspertem od polityki wodnej, chyba współautorem PPWP: "Opisałem mu zdarzenie, jakiego byłem świadkiem na budowie węzła trójdrogowego w Eberswalde, okazało się, że nic z tego nie rozumie. To zdarzenie, to dyskusja, jaka wywiązała się między dyrektorem Urzędu Wodno-Żeglugowego w tymże Eberswalde a polskim profesorem od transportu. Otóż, przy okazji konferencji Inlandshipping w 2006 zwiedzaliśmy plac budowy tego przejścia. Młody niemiecki inżynier, kompetentny nadzwyczaj kierownik budowy, opisywał budowę, pokazywał plany itd. mówił o kosztach budowy, polski profesor zadał pytanie, kiedy budowa się zwróci, tłumacz przetłumaczył, młody inżynier nie zrozumiał pytania, profesor ponowił pytanie, tłumacz ponownie przetłumaczył, młody inżynier znowu nie zrozumiał.
Sytuacja kuriozalna, ale zwyczajna przy różnicach mentalnych. Widząc, że ci dwaj, mimo najlepszego tłumaczenia, nie mają szans na wzajemne zrozumienie, wtrąciłem się i wytłumaczyłem młodemu Niemcowi, że profesor pyta, w jakim czasie i ile będą musieli płacić użytkownicy drogi wodnej, aby spłacić koszty budowy. Wówczas wtrącił się dyrektor Dietrich, szef WSA Eberswalde, przełożony młodego inżyniera i wytłumaczył polskiemu profesorowi, że kierowany przez niego Urząd Wodno- Żeglugowy nie zarabia pieniędzy a wydaje pieniądze podatników. Ma wobec tego obowiązek wydać je rozsądnie i z pożytkiem dla owych podatników. Nie jest to przedsięwzięcie komercyjne, ponieważ służy wyższym celom państwowym, jakimi są względy gospodarki wodnej, zapewnienie ciągłości i sprawności systemu transportowego, zaś koszty ponoszone przez użytkowników drogi wodnej jako opłaty kanałowe i za śluzowanie mają na celu częściowe pokrycie kosztów eksploatacji.
Dalej mówił dyrektor Dietrich, że Państwo, zbierając podatki, ma równocześnie obowiązki wobec obywateli i taka zasada dominuje w Niemczech. Teraz z kolei nasz profesor nic nie zrozumiał, szczęka mu opadła i nie miał więcej pytań. Ale w drodze powrotnej w autobusie słyszałem owego profesora, że został potraktowany źle przez dyr. Dietricha, że nie będzie Niemiec pouczał polskiego profesora jak ucznia itd. w stylu Roty M.Konopnickiej."
Szacuje się iż koszty realizacji projektu to 187 MILIARDÓW złotych do 2030 roku, w tym 62 miliardy w ciągu najbliższych lat, do 2016 roku. Kwoty tak ogromne, że działają uspokajająco - można rozłożyć ręce i nic nie robić, bo "przecież nie mamy tyle pieniędzy".
Tymczasem np. w programie operacyjnym (POiŚ) Ministerstwo Infrastruktury przeznaczyło zaledwie kwotę ok. 78 mln. Euro na remonty śluz Odrzańskiej Drogi Wodnej. Ta kwota pozwala wyremontować zaledwie parę śluz. A co z obiecywanymi pracami mającymi poprawić stan środkowej Odry, oddzielającej dziś lepsze odcinki górnej i dolnej Odry? Zdaje się, iż mimo oficjalnego optymizmu zbiornik na Odrze koło Raciborza budować trzeba będzie w czynie społecznym i na zasadzie samowoli budowlanej. A biedni Czesi biorą się do budowy drogi wodnej Odra-Dunaj-Łaba. Tyle, że od polskiej granicy do Kędzierzyna Koźla trzeba będzie przesiadać się na rowery, poniżej Wrocławia na kajaki. Cieszę się, że wrocławski kajakarz niedawno przepłynął Odrę od źródeł do Bałtyku w 18 dni. W tym samym czasie były protesty zazdroszczących mu odrzańskich armatorów, że jak przestali pływać jesienią 2009, to całą ponoć żeglowną drogę wodną Odry może znowu w przyszłym roku przepłyną - najpierw była powódź, potem ewidencja szkód a zaczęła się następna klęska żywiołowa: organizowanie przetargów na wykonanie remontów i szukanie na nie pieniędzy.
Trwa cicha wojna, bo przy wielkich deklaracjach liczonych w dziesiątkach, setkach miliardów, w budżecie na przyszły rok drogi wodne mają dostać tyle samo, co dotąd, czyli praktycznie nic. Poza skromnymi płacami na administrację wodną reszta pieniędzy nie wystarczy na usuwanie szkód popowodziowych w infrastrukturze. Ostatecznie silniejsze jest lobby dróg kołowych i żelaznych. Jakiś czas temu pisałem, iż kilka kilometrów bocznicy kolejowej, częściowo w tunelu, mającej połączyć warszawski Dworzec Centralny z Okęciem, kosztuje kilkaset milionów złotych - tyle, co marzy się na kilkuletnie najpilniejsze plany przywrócenia znośnej żeglowności między Wisłą a Odrą, na Kanale Bydgoskim i Noteci, między zachodnim a wschodnim systemem dróg wodnych w Europie. Nie chcę irytować bardziej czytelników, porównując faktyczne nakłady na wszystkie polskie drogi wodne z kosztami autostradowych węzłów komunikacyjnych w Strykowie koło Łodzi czy Konotopie koło Warszawy.
Poza oczekiwanym wzrostem różnych stawek dla użytkowników oraz braku gwarancji inwestycji i żeglowności, w myśl piosenki: "ja płacę i płaczę, a przecież miało być inaczej", widoczne jest z drugiej strony redukowanie polityki wodnej do ekologii, np. :
"Polityka wodna Unii Europejskiej
2. Unia Europejska opiera politykę ochrony środowiska na przyjętych przez siebie programach działań, których przedmiotem są zasady profilaktyki i zapobiegania zagrożeniom środowiska."
Polityka wodna - czyli polityka ochrony środowiska polegająca na profilaktyce i zapobieganiu zagrożeniom środowiska? Dla mnie to za mało.
Co ja mogę zrobić? Jedynie zamieścić w internecie ten materiał i popierać poniższy apel Janusza Cendrowskiego...
Mirosław Czerny
Bruksela gani bałagan w polskiej gospodarce wodnej
Do 2016 r. na realizację nowej polityki wodnej potrzebne będzie 62 mld zł - przewiduje resort środowiska. Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej przygotował projekt polityki wodnej państwa do 2030 r. Zakłada on zreformowanie dotychczasowego systemu zarządzania wodami: przekazanie władzy samorządom albo utworzenie zamiast obecnych regionalnych zarządów gospodarki wodnej nowych jednostek dla dorzecza Wisły i Odry. Rząd jest zmuszony do zreformowania obecnego systemu kontroli nad gospodarką wodną, ponieważ nie wywiązuje się z unijnych zobowiązań.
- Polska dostała pierwsze ostrzeżenie z Komisji Europejskiej w sprawie planów gospodarowania wodami w dorzeczach - mówi Klara Szatkiewicz z Unii Krajowych Organizacji Dostawców Wody i Ścieków.
Polska była zobowiązana do przedstawienia takich planów do końca 2009 r., jednak zgłoszono do nich tak wiele zastrzeżeń w trakcie konsultacji społecznych, że do tej pory nie zostały Brukseli przesłane.
Polityka wodna do 2030 r. przewiduje wydanie na inwestycje 187 mld zł, z czego 62 mld zł w latach 2010 - 2016. W niedawno przyjętej przez rząd aktualizacji Krajowego Programu Oczyszczania Ścieków Komunalnych oceniono niezbędne inwestycje na ok. 30 mld zł. - KPOŚK uwzględniał tylko inwestycje w miastach powyżej 15 tys. mieszkańców, tymczasem potrzebne są także inwestycje na wsiach oraz w zakładach przemysłowych - dodaje Szatkiewicz.
Projekt polityki zakłada, że 60 proc. inwestycji zostanie sfinansowane ze środków prywatnych. Do 2016 r. średnioroczne wydatki na gospodarkę wodną wyniosą 8,8 mld zł. Pieniądze mają pochodzić z funduszy unijnych, ale przede wszystkim z opłat za wodę i usługi wodne oraz za korzystanie ze środowiska. Projekt polityki przewiduje zaostrzenie sankcji za nieprzestrzeganie standardów środowiskowych.
Dokument wymienia także najważniejsze zadania do zrealizowania: ochronę przed powodzią, ograniczenie spływu zanieczyszczeń do Morza Bałtyckiego, modernizację infrastruktury śródlądowych dróg wodnych.
Za: http://www.rp.pl
Konieczna mobilizacja środowiska żeglugowego w Polsce
Szanowni Państwo, Wszystko wskazuje, że lada moment zostaną podjęte decyzje na temat ilości funduszy unijnych przeznaczonych na różne rodzaje transportu w następnej perspektywie finansowej w latach 2014 - 2020. W tej chwili ustalane są priorytety oraz planuje się poziom przyszłych inwestycji.
Jest to sprawa niezwykłej wagi, gdyż skarbu państwa nie stać na wyłożenie odpowiednich kwot, niezbędnych do przywrócenia odpowiednich parametrów żeglugowych na polskich drogach wodnych.
Należy przypomnieć, że w aktualnym programie operacyjnym (POiŚ) Ministerstwo Infrastruktury przeznaczyło kwotę ok. 78 mln. Euro na remonty śluz Odrzańskiej Drogi Wodnej. Ta kwota pozwala wyremontować zaledwie parę śluz. W następnym programie niezbędne jest przeznaczenie przez Ministerstwo Infrastruktury kwot wielokrotnie większych. W tej chwili jest to sprawa absolutnie priorytetowa.
Z tego też względu informuję Państwa o konieczności zwarcia szeregów środowisk żeglugowych i wspólnej presji na decydentów. Jeżeli zaniedbamy tą sprawę i kwoty te się nie zwiększą, to zmarnujemy kolejne 10 lat.
Janusz Cendrowski |
|
Mapa SerwisuNewsletterKsięgarniaInformator prawnyGalerie
|