„Copernicus” weźmie udział w tegorocznych regatach Volvo Legend Race. To niezwykła impreza, na starcie której staną jachty e wszystkich poprzednich 12 edycji regat. Celem nie jest rywalizacja, wiadomo przecież, że jachty najnowsze mają już na starcie większe szanse na zwycięstwo, a pierwsza edycja imprezy została zorganizowana prawie pół wieku temu. Ideą jest przypomnienie dawnych jachtów i ludzi, którzy na ich pokładach żeglowali. Na starcie poprzedniej edycji, w hiszpańskim Alicante, zjawiło się prawie 600 żeglarzy biorących udział w poprzednich edycjach rtch regat.

 Tegoroczne Legend Race, impreza towarzyszącej Volvo Ocean Race, a rozgrywana będzie na trasie z Goeteborga do Hagi. Polski jacht będzie najstarszą jednostką tych regat, został zbudowany w 1973 roku z myślą o pierwszej edycji tych najstarszych wokołoziemskich regat.

Wiosną trwały prace zmierzające do renowacji jachtu, który przez minione 45 lat pracowicie żeglował w rejsach czarterowych. Wymieniono fragmenty skegu, poprawiano część podwodną kadłuba, najbliższe dni poświęcone zostaną na malowanie jachtu, wymianę elektroniki i prace kosmetyczne. Firma Sail–Service uszyła cztery żagle: zestaw podstawowy plus spinaker, jacht będzie się więc prezentował jak nowy. –Zabiegałem o pomalowanie części podwodnej antyfoulingiem miedzianym, nawiązującym do oryginału, ale nie udało się, ostatecznie zostanie pomalowany w kolorze bordowym, mówi Piotr Tarnacki, trymer jachtu w planowanym rejsie. Udział w regatach doszedł do skutku dzięki zaangażowaniu trzech firm: Volvo Car Polska, Akkzo Nobel i Roca, dużego wsparcia medialnego udzielił także redaktor Paweł Pochwała nadając sprawie udziału polskiego jachtu w regatach dużo rozgłosu w pierwszych miesiącach przygotowań. Dziennikarz przygotuje także aż dwa odcinki swojego telewizyjnego cyklu poświęcone regatom, będzie obecny w Goeteborgu i w Hadze, gdzie będzie filmował regaty pokazując „Copernicusa” na tle innych legend tych regat.

Na pokładzie jachtu popłynie 8-osobowa załoga, wśród której znajdą się dwie postaci związane ze słynnym rejsem sprzed niemal pół wieku. Kapitanem będzie Bronisław Tarnacki, w rejsie weźmie udział także Ryszard Mackiewicz. Trzeci żyjący żeglarz z dawnej załogi jachtu, Bogdan Bogdziński, ostatecznie zrezygnował z udziału w wyprawie, ale będzie gościem organizatorów zarówno w Szwecji jak i w Holandii. Skład załogi uzupełnią żeglarze z YK Stal Gdynia, armatora jednostki. Dla klubu rejs na regaty jest szansą na promocję, ale także niemałym wysiłkiem organizacyjnym. Całość ekspedycji podzielono na trzy etapy, a zainteresowanie udziałem przerosło najśmielsze oczekiwania. Bronisław Tarnacki w rozmowie telefonicznej wspomniał, że nie czuje się wprawdzie postacią historyczną, nie wykorzystywał swego udziału w rejsie słynnego jachtu do robienia sobie publicity, ale cieszy się, że był częścią tej historii. –Robienie autopromocji pozostawiam innym, ja po prostu żegluję odnajdując w tym przyjemność, powiedział. Zaskoczyło go wielkie zainteresowanie rejsem w środowisku żeglarskim, tym większa radość z faktu uczestnictwa w tak niezwykłym wydarzeniu. Kapitan Tarnacki powiedział również, że cieszy się z zaproszenia organizatorów regat podkreślając znaczenie tego pomysłu dla postaci sprzed lat. –Planu działania jeszcze nie znam, powiedział pan Bronisław, wprawdzie przyszedł e-mailem komunikat, ale nie miałem jeszcze czasu do niego zajrzeć, tyle mam spraw związanych z rejsem i przygotowaniami. „Copernicus” będzie najstarszym jachtem zlotu dawnych sław i jedynym z pierwszej edycji regat Whitbread Round the World Race. To, że jacht jest wciąż w klarze morskim i cieszy się ogromnym zainteresowaniem czarterowych żeglarzy to zasługa ludzi opiekujących się zasłużoną jednostką. Utrzymanie drewnianego jachtu w tym wieku wymaga poświęcenia i systematyczności, a opiekunowie bardzo pieczołowicie podchodzą do jachtu. Z samego wyścigu pozostanie zapewne niewiele. Wystartujemy 45 minut przed jachtami aktualnie ścigającycmi się w regatach, po półtorej godzinie już znikną nam za horyzontem. Nowe jachty żeglują chyba trzykrotnie szybciej od naszych weteranów, mimo to cieszę się bardzo, że pamiętano i o nas, podsumowuje kapitan Tarnacki.

MAS

foto Robert Hajduk

 

Autor

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.