Przecieram żeglarskie szlaki…

z Martyną Pogórską, uczennicą XL LO im. Stefana Żeromskiego w Warszawie, jedną z laureatek ogólnopolskiego konkursu Rejs Niepodległości,  rozmawia Marek Słodownik

– Martyna, jesteś jedną z laureatek ogólnopolskiego konkursu „Rejs Niepodległości”, czyli rejsu dookoła świata na pokładzie „Daru Młodzieży’ z kulminacją w postaci udziału w Światowych Dniach Młodzieży. Jak zostaje się zwycięzcą tego współzawodnictwa?

– Przeczytałam anons w mediach, pomyślałam, że warto spróbować, reszta toczyła się już własnym życiem.

– Jak wyglądały eliminacje?

– W pierwszym etapie należało przygotować film lub post na Facebooku promujący małą ojczyznę kandydata. Celem była promocja swojego miejsca; miasta, gminy, lokalnej społeczności. Przygotowałam materiał, zamieściłam na Facebooku i czekałam na rozwój wydarzeń. Do drugiego etapu konkursu przeszłam tylko na podstawie głosów znajomych, których prosiłam o wsparcie w postaci zagłosowania na moje zgłoszenie. Mój materiał zyskał aprobatę jury, przeszłam dalej.

– Ile osób wystartowało w konkursie?

– Z tego, co wiem, było ich około tysięca. Do kolejnego etapu, testów z wiedzy o żeglarstwie i historii, przeszło 500 osób, wśród nich i ja, z czego bardzo się cieszę.

– Konkursowe egzaminy były trudne?

– Dostaliśmy wcześniej wykaz literatury, z którego należało się przygotować, testy nie były szczególnie trudne. Zwycięzcami po drugim etapie zostało 400 osób i naprawdę ogromnie się cieszę, że wśród nich jestem także ja.

– Co będzie się działo dalej?

– Na tym etapie musimy zdobyć dokumenty żeglarskie, przejść badania medyczne oraz szkolenie z zakresu ratownictwa i bezpieczeństwa na morzu.

– Będziesz miała z tym kłopot?

– Tak, ponieważ w tym roku zdaję maturę. Szkolenie w Gdyni zaplanowano na początek kwietnia, więc chwilę przed zakończeniem roku szkolnego więc na pewno będzie to okres intensywny ze względu na ostatnie przygotowania do egzaminów. A szkolenie trwa aż 8 dni i jego termin jest narzucony. Obawiam się, że mogę mieć kłopot z pogodzeniem wszystkiego.

– Dopuszczasz zatem ewentualność, że po dotychczasowych staraniach możesz nie pojechać na rejs?

– Matura jest dla mnie priorytetem, rejs i wszystkie jego atrakcje ciekawym doświadczeniem, ale stawiam go na drugim planie.

– Rejs będzie wieloetapowy, na który odcinek się zdecydowałaś?

– Możemy wybierać dwa etapy, nie ma bowiem gwarancji, ze dostaniemy miejsce na tym wymarzonym. Ja postawiłam na etap z Kapsztadu do Singapuru, ponieważ wydał mi się najbardziej atrakcyjny żeglarsko i będzie się odbywać w okresie wakacji. Problem w tym, że to najbardziej oblężony etap i nie jestem pewna, czy się uda. Drugim moim wyborem jest etap z Panamy do Polski.

– Dla ciebie ważniejszy był aspekt uczestnictwa w Światowych Dniach Młodzieży czy aspekt żeglarski?

– Obydwa aspekty są ważne, kierowałam się jednak bardziej wątkami żeglarskimi.

– Masz tremę przed tak niezwykłym rejsem?

– Nie, ponieważ wiem, na co się zdecydowałam, ale pewien niepokój mi towarzyszy.

– W szkole mówiłaś komuś o konkursie?

– Wspominałam jeszcze przed eliminacjami, ale nikt ze znajomych ostatecznie się nie zgłosił. Po zwycięskich eliminacjach dla całej klasy była to wielka radość, a dla mnie dodatkowa satysfakcja.

– Zwracałaś się do znajomych o lajki w pierwszym etapie?

– W szkole mówiłam, że jest taka akcja, ale specjalnie jakoś nie namawiałam. Odzew był bardzo duży, cieszę się, że moja praca została doceniona i przeszłam do drugiego etapu i dalej.

– Spotkałaś się z negatywnymi komentarzami czy opiniami na temat rejsu czy twojego w nim udziału?

– Nie, wszyscy gratulowali mi zwycięstwa i życzyli dalekiego rejsu.

– Pochodzisz z rodziny o żeglarskich tradycjach?

– Zupełnie nie, nikt w mojej rodzinie nie żeglował, to ja jestem pierwsza, można powiedzieć, że przecieram szlaki.

– Jak zatem rodzina zareagowała na Twój udział w konkursie?

– Wszyscy byli bardzo zaskoczeni, ale sprzyjają moim planom. Czuję to wsparcie na codzień

– Masz jakieś doświadczenie żeglarskie?

– Niewielkie i tylko z żeglowania po jeziorach. Pływałam po Mazurach na kilku obozach. Po morzu jeszcze nie żeglowałam, ale nie był to wymóg konkursowy. Teraz jestem ciekawa konfrontacji żeglarstwa śródlądowego z morskim, na pokładzie dużego żaglowca.

– Swoją przyszłość widzisz na morzu czy rejs to tylko incydent?

– Myślę na serio o podjęciu studiów w Akademii Morskiej w Gdyni na Wydziale Nawigacyjnym, chciałabym podjąć pracę na morzu. Nie wykluczam jednak studiów o charakterze biologiczno-chemicznym, ponieważ bardzo interesuje mnie chemia.

– Martyna, życzę ci zatem powodzenia na maturze, poukładania spraw organizacyjnych przed rejsem i inspirującego rejsu na wybranym przez ciebie etapie.

 

 

Autor

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.