20 osób pracuje zgodnie w zespole przez ponad 20 miesięcy. W ekipie znajdują się fachowcy różnych specjalności. Ich działania nie są nagłaśniane, ale też nie otacza się ich nimbem wielkiej tajemnicy. Powstaje seria prototypów, które testowane są w różnych warunkach i przez dużą grupę ludzi. Efektem pracy zespołu projektantów i wykonawców jest nowy produkt o parametrach dotąd nie osiąganych w swojej klasie. To nie jest jednak maszyna regatowa czy nowy turystyczny katamaran, tak firma Decathlon wprowadza na rynek nowy sztormiak Tribord serii 900.


Mieliśmy okazję odwiedzić Water Sports Center of Decathlon we francuskim Hendaye położonym w Zatoce Biskajskiej na granicy francusko-hiszpańskiej. To właśnie tam znajduje się centrum projektowe marki Tribord, tam też wdraża się nowe produkty znane w całej Europie a związane z aktywnością na wodzie i pod wodą. Tu powstają projekty masek do nurkowania, butów, kurtek, a także sztormiaków. Mieliśmy okazję oglądania etapów prac nad wdrożeniem ubrania ochronnego dla żeglarzy, nad którym od stycznia ubiegłego roku pracuje zespół specjalistów.
Pierwszym etapem prac jest określenie grupy docelowej produktu, sposobu jego wykonania i ceny finalnej produktu. Wielką wagę przykładaliśmy do ceny kurtki, mówi Lionel, szef produktu. Zależało nam, aby jej cena nie przekroczyła 200 euro, chcieliśmy bowiem, aby był to produkt masowy. Tribord w swojej kolekcji ma już sztormiaki, nowy produkt był więc w pewnej mierze wzorowany na poprzednikach. Modyfikacji było jednak wiele. Najwięcej uwagi skoncentrowano na dwóch elementach; stójce chroniącej twarz oraz mankietach rękawów. Dużo wysiłków włożono w udoskonalenie tych elementów czyniąc to dla wygody przyszłych użytkowników. Oczywiście projektanci nie sięgają po gotowe już wzorce, efektem ich pracy jest nowy projekt, kolorystyka, ale także walory użytkowe klientów. Nieprzypadkowo zatem do projektowania sztormiaka włączono żeglarza oceanicznego, Tanguya de Lamotte’a, skippera, który w dorobku ma dwie kampanie Vendee Globe i jest partnerem technicznym firmy. Tanguy oceniał przydatność sztormiaka z punktu widzenia użytkownika, a ocenie podlegało np. rozmieszczenie i głębokość kieszeni, rozmieszczenie elementów odblaskowych, grubość zakładki w kołnierzu, w którym chowany jest kaptur, kształt i sposoby regulacji kaptura, a nawet grubość patki zakrywającej suwak i grubość szwów.
Skrojone wstępnie elementy sztormiaka są zszywane w tutejszej wzorcowni. Gotowy produkt składa się ze 176 elementów, praca jest więc skomplikowana. Elementy precyzyjnie dopasowuje się do siebie, aby nie było żadnych wad. Pracuje się na rozmiarówce M dla mężczyzn i kobiet, zmiany rozmiarów dokonuje się znacznie później, kiedy produkt jest już gotowy w najdrobniejszych detalach. Teraz do pracy przystępują szwaczki. Elementy łączone są nie tylko szwami, ale naklejane są również taśmy zabezpieczające przed wodą. Na tym etapie do pracy ponownie włączył się Tanguy, który oceniał detale i ich dopasowanie. Po dokonaniu poprawek produkt wraca do szwalni, gdzie nadawany jest mu ostateczny kształt. Teraz do pracy przystępują specjaliści od tkanin. Nowy produkt wykonany jest z tkaniny trójwarstwowej, do dotychczasowych warstw została dodana kolejna, ochraniająca membranę o wewnątrz, co wydłuża żywotność sztormiaka. Wewnętrzna tkanina to nowość; jest przyjemna w dotyku, ale nieco szorstka, co powoduje, że kurtka nie przesuwa się po plecach podczas pracy na pokładzie. Właśnie wykorzystanie sztormiaka na pokładzie było decydującym kryterium przy dopracowaniu elementów, dlatego kurtka ma dłuższe rękawy, aby po podniesieniu rąk do góry nie odkrywać zbyt wiele nadgarstka, a ponadto nie „podjeżdżała” w górę. W dawnych sztormiakach stosowano wewnętrzny pas biodrowy, ale zrezygnowano z niego po badaniach konsumenckich, w których okazało się, że zaledwie 15 procent użytkowników w ogóle go stosowało. Podobny los spotkał wewnętrzne pasy bezpieczeństwa wszyte w środek kurtki, żeglarze opowiedzieli się za rezygnacją z tego rozwiązania i zniknęło ono z oferty. Dla wygody przyszłych użytkowników zastosowano także kontrafałdę na plecach, dzięki której kurtkę wygodniej jest założyć, a ponadto „rozciąga” się ona przy pracy nie naciągając tkaniny. Szczególnie dużo uwagi skupiono na mankietach. W nowym produkcie zastosowano rozwiązanie pozwalające na regulowanie mankietu jedną ręką, a całość jest szczelna i nie przepuszcza wody. Nowością jest także stójka, która sprawdza się w ciężkich warunkach. Musi ona być sztywna, aby zakrywała nos, ale zarazem miękka, aby dawała komfort użytkownikowi. Projektanci Triborda postawili na silikonową wstawkę opasaną cienką taśmą, dzięki czemu góra stójki dobrze współpracuje z goglami i nie drapie twarzy.
Kiedy sztormiaki zostaną uszyte w ostatecznym kształcie, bada się ich szczelność. W Decathlonie stawia się ochotnika pod wężem z wodą i produkt musi wytrzymać napór 400 litrów wody na godzinę. – W realu takie natężenie deszczu nie występuje, mówi Lionel, ale chcemy narzucić naszym produktom wysokie wymagania. Nasza nowa kurtka przeszła ten test pomyślnie.
Pierwsze prototypy są uważnie oceniane w firmie, ale też poddawane testom przez żeglarzy. Tribord wypracował własną formułę testowania gotowych produktów, w tym wypadku są to krótkie rejsy po Zatoce Biskajskiej z udziałem żeglarzy zawodowych, oprócz Tanguya brał w nich udział także Ian Lipiński, żeglarz z klasy Mini Transat. Produkty poddawane są także próbom przez zwykłych żeglarzy, Firma ogłosiła nabór do zespołu, a kryterium była aktywność na wodzie (300 dni w roku na pokładzie jachtu) oraz chęć opiniowania produktów. Z obu tych prób kurtka wyszła zwycięsko, co oznacza, że może być wdrożona do produkcji.
Podczas wizyty w Hendaye mieliśmy możliwość testowania kurtek na pokładzie jachtu Figaro. Prototyp spisywał się znakomicie, nie krępował ruchów, dobrze chronił przed wiatrem i deszczem, a wstawki na plecach pozwalały siedzieć na mokrym pokładzie bez obawy o przesiąkanie. Kaptur lekko usztywniony nie ograniczał widoczności i wygodnie chował się w kołnierzu. Wysoka stójka nie ograniczała ruchów głową a dawała znakomitą ochronę twarzy i szyi. Jednym słowem dobra propozycja w atrakcyjnej cenie, producent zapowiada bowiem, że cena kurtki nie przekroczy 200 euro. Premiera sztormiaka już w lipcu, a projektanci już pracują nad kolejnymi produktami spod znaku Tribord.

MAS, foto autora

Autor

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.