8 kwietnia 1941 roku w więzieniu w Chersoniu zmarł generał Mariusz Zaruski. Po wybuchu wojny zgłosił się do wojska, ale nie został przyjęty ze względu na wiek, liczył już bowiem 72 lata. Przeniósł się na Wołyń, a następnie do Lwowa, gdzie mieszkał pod fałszywym nazwiskiem. Został aresztowany prawdopodobnie 10 grudnia, i osadzony w miejscowym więzieniu „Brygidki.” Stamtąd został ,w marcu 1940 roku, przetransportowany do więzienia w Chersoniu nad Morzem Czarnym, niedaleko Odessy. Skazano go na 5 lat zesłania do Krasnojarskiego Kraju, ale wyroku nie wykonano. Mariusz Zaruski zmarł wskutek dezynterii w więziennym szpitalu 8 kwietnia 1941 roku w wieku 74 lat. Z aktu zgonu sporządzonego w chersońskim więzieniu: Będąc naczelnym lekarzem więzienia Nr 2 UNKWD mikołajewskiej obłasti (…) obejrzałem trupa więźnia Zaruskiego Mariusza Sewerynowicza, 74 lat, zmarłego w więziennym szpitalu dn. 8.04.1941 o godzinie 21 minut 55 stwierdzając, co następuje: Trup męski prawidłowej budowy ciała rażąco wyniszczony złym odżywianiem/ głodem (…) Zgodnie z zapisami w dzienniku chorych Zaruski przebywał w szpitalu kilkakrotnie, między styczniem i kwietniem 41, gdzie też umarł przy objawach słabnącego serca.”

Rosjanie długo ukrywali prawdę o polskim Bohaterze. Zrehabilitowali Mariusza Zaruskiego na drodze sądowej 19 czerwca 1989 roku  i dopiero wówczas pokazali więzienną dokumentację.  Data i okoliczności śmierci Generała zostały ujawnione dopiero po 48 latach.

Generał Zaruski marzył  o spoczynku w Zakopanem, ale los zdecydował inaczej. Pochowany został  w zbiorowej mogile na cmentarzu w Chersoniu, bez należnych honorów, chociaż władze radzieckie doceniły jego wielkość zezwalając na pochówek  w drewnianej skrzyni.

W roku 1997 odbył się symboliczny pogrzeb Generała na zakopiańskim Pęksowym  Brzysku. Dziś Generał Zaruski ma dwie mogiły, ale nadal nie wiadomo, gdzie spoczywają jego prochy. W jednym z wierszy pisał:

„A kiedy przyjdzie na mnie pora,
ażebym, smutnych dróg wędrowiec,
opuścił ziemski ten manowiec
i padnie moich dni zapora,
chciałbym swój w Tatrach mieć grobowiec
odwieczna z szarych want komora,
ta sama jutro, co i wczora.
Gdzieś w dali zbyrka kierdel owiec,
łomocą w żlebach spadłe głazy
od ścian odbite tysiąc razy
napełnia echem świat bajeczny,
i patrzą dumnie i surowo
turnie schylone nad mą głową…
Tam bym spał cichy i bezpieczny… ”

Fot archiwum PZŻ, Archiwum MSiT Warszawa, reprodukcje MAS

Autor

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.