Roman Zamyślewski, znany bydgoski kapitan, wydał kolejną, trzecią już, książkę. Tym razem napisał relację z rejsu po Morzu Śródziemnym, rejsie nietypowym, bo związanym z jachtową deliwerką. Zakupiony we Włoszech jacht miał znaleźć się w Gibraltarze, zadanie niby proste dla doświadczonego kapitana, ale tylko pod warunkiem, że jacht jest sprawny i wszystko idzie zgodnie z planem. Tutaj z planem nie szło prawie nic. Z zaplanowanej trasy wzdłuż Afryki nic nie wyszło, ale to był akurat najmniejszy problem, po drodze kapitan i załoga napotkali tyle problemów, że można byłoby obdzielić nimi kilka podobnych rejsów. Gdyby jednak tych problemów nie było, z rejsu pozostałaby sucha relacja, jakich każdy żeglarz ma na pólkach dziesiątki. A tak mamy opis niemal martyrologicznych zmagań Romana i jego zmieniającej się załogi z materią jachtu będącego ponoć w stanie perfekcyjnym. Opis tych problemów i sposoby radzenia sobie z nimi polskiej załogi to relacja zasługująca na uwagę. Nie wchodząc w szczegóły, aby Czytelnikom nie psuć zabawy z lektury, można odwołać się do prawa niestrudzonego Murphy’ego, w myśl którego jeśli coś może pójść nie tak, to na pewno pójdzie.

Na kartach książki śledzimy zmagania z materią ponad 40-letniego jachtu, uczestniczymy w pracach pokładowych, martwimy się wraz z załogą nie tylko o harmonogram wyprawy, ale przede wszystkim o jej gasnący zapał w obliczu piętrzących się kłopotów.

Książkę wydał kapitan Roman własnym sumptem, co nie oznacza, że jest to publikacja amatorska. Starannie zredagowano żywą relację, wciągającą z każdą przeczytaną stroną, narracja wzbogacona jest o zdjęcia i żeglarskie opisy pomocne dla tych, którzy chcą żeglować po tym akwenie, a publikacja zawiera mnóstwo cennych praktycznych porad dla żeglarzy marzących o żeglowaniu po Morzu Śródziemnym. Roman przy powstawaniu tej książki wystąpił nie tylko w tych rolach, sam dokonał także korekty tekstu, a ponadto dokonał składu komputerowego, zaprojektował okładkę i narysował mapy. Efektem pracy tego człowieka-orkiestry jest starannie wydana książka reportażowa, którą dobrze się czyta i wiele wynosi z lektury. Mankamentem jest czarno-biała szata graficzna, rozumiem jednak, że kolor znacznie podniósłby koszt publikacji.

Książkę można nabyć u autora, roman.zamyslewski@gmail.com, naprawdę warto ją przeczytać, aby lepiej zrozumieć żeglarstwo zawodowe. Jak bowiem mawiał inny klasyk, żeglarstwo to sztuka naprawiania jachtu w najpiękniejszych na świecie miejscach.

MAS

Autor

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.