Ukazała się kolejna Miniatura Żeglarska, tym razem jest to „Mayday, mayday, mayday” pióra Andrzeja Kowalczyka. To książeczka będąca przypomnieniem kilkudziesięciu wypadków morskich, które autor przypomina na kartach i czyni to z właściwą sobie swadą.

Różnorodne wypadki; od utraty „Daru Przemyśla” i „Barbórki” aż po wypadniecie za burtę podczas rutynowych stażowych rejsów. Ale nie jest to tylko tabloidowy opis wypadków, Autor idzie znacznie dalej i sięga po analizę tych zdarzeń. Przywołuje dane, cytuje dokumenty, załącza w tekście wykresy ilustrujące opisywane wypadki. Wnioski pozostawiam czytelnikowi, z pewnością warto uważnie przeczytać tę broszurkę, bo porządkuje ona wiedzę w tym zakresie i pozwala na nieco inną perspektywę. Wielkie uznanie dla Autora, że przekopał archiwa i odnalazł szczegółowe informacje na temat przytaczanych wypadków, pokazują one, że wprawdzie żeglują nie patenty, a żywi ludzie, ale na pokładzie warto jednak zachować minimum profesjonalizmu i zwykłej rzetelności. Wielu z cytowanych zdarzeń można było zapobiec, gdyby wykazano nie tylko dochowanie procedur, ale i zdrowy rozsądek. Świetnie, że Andrzej Kowalczyk przytacza wybrane wypadki morskie. Nie poddaje je pogłębionej analizie, każdy zainteresowany dotrze do nich w literaturze, na łamach pism żeglarskich czy w Internecie. Celem tej książeczki jest wskazanie problemu i próba uogólnienia, z czego Autor wywiązuje się znakomicie posługując się sprawnie polszczyzną i doskonale opanowanym rzemiosłem redaktorskim.

Warto przy okazji dodać, że jest to już 13 pozycja serii Miniatur Żeglarskich wydawanym przez Andrzeja Kowalczyka, który sięga po różnorodną tematykę, ale wspólnym mianownikiem tych prac jest wysoki poziom redakcyjny, sprawna narracja i zwartość. Mankamentem pozostaje jakość ilustracji i ich niewielka liczba, a także sposób dystrybucji. Książeczki można zamówić bezpośrednio w wydawnictwie, an.ko@hotmail.fr. Warto!

MAS

Autor

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.