Przed sezonem na Mazurach zrobiło się bardzo nerwowo. I nie chodzi wcale o pogodę czy układ kalendarza na majówkę. Przyczyną jest wprowadzenie regulacji wynikających z nowelizacji Prawa wodnego. Jeszcze w końcówce ubiegłego roku odbywały się ostatnie konsultacje w sprawach wysokości opłat z tytułu użytkowania wód należących do Skarbu Państwa. Strona społeczna reprezentująca właścicieli i gestorów obiektów infrastrukturalnych oraz żeglarzy wynegocjowała obniżenie opłat z 8,90 zł do poziomu 0,89 zł za metr gruntu pod wodą. Wydawało się, że sprawa jest załatwiona, ponieważ ówczesny wiceminister infrastruktury, Mariusz Gajda, zapewniał, że obowiązywać będą właśnie takie stawki. Dziś Mariusz Gajda nie jest już ministrem, a opłaty wzrosły dziesięciokrotnie. Dla właścicieli ośrodków oznacza to ogromne obciążenia finansowe. W przypadku działalności gospodarczej związanej z uprawianiem na wodach śródlądowych rekreacji, turystyki, sportów wodnych oraz amatorskiego połowu ryb stawki są następujące: 0,89 zł – dla gruntu przeznaczonego pod porty, przystanie, zimowiska, a także nabrzeża, pomosty i wyciągi dla statków, wykorzystywane do przewozów pasażerskich, 5 zł – dla gruntu przeznaczonego pod inne nabrzeża, pomosty i akweny z nimi związane, 5 zł – dla gruntu przeznaczonego pod inne obiekty (stałe lub pływające przycumowane do brzegu) wykorzystywane np. do prowadzenia usług gastronomicznych lub hotelarskich oraz gruntu przeznaczonego pod akweny związane z tymi obiektami, 0,01 zł – dla gruntu przeznaczonego pod kąpieliska i stałe tory wodne służące do uprawiania sporów wodnych. Natomiast dla przedsięwzięć związanych z działalnością usługową stawka wynosi już 8,90 zł, a dla pozostałych przedsięwzięć niewymienionych wyraźnie w rozporządzeniu – 0,50 zł. Łatwo przeliczyć, że dla średniej wielkości portu opłata wyniesie kilkaset tysięcy złotych. Rocznie. Do tego doliczyć trzeba podatek VAT, wszak nowa danina, choć nazywana podatkiem podwodnym, nie stanowi podatku, ale opłatę stałą z tytułu użytkowania.

Na stronie www.kursmazury.com opublikowano wzór umowy, jaką narzuca przedsiębiorstwo Wody Polskie użytkownikom portów. To nowy twór administracji rządowej, któremu z mocy prawa podlegają wszystkie akweny w Polsce. Strona rządowa jawi się w niej jako właściciel gruntów pokrytych wodami, które udostępnia użytkownikowi. W dokumencie Mirosław Markowski, dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej, Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie w Białymstoku, występuje z pozycji właściciela, któremu podlegają Mazury. Bardzo często są to tereny, które obecni użytkownicy doprowadzili do kwitnącego stanu, natomiast w myśl zapisów to zaledwie przekazany w użytkowanie grunt pokryty wodami. Rzeczona umowa jasno precyzuje, że gestorzy muszą wnieść stosowne opłaty roczne w terminie 21 dni od dostarczenia umowy, w przyszłych latach natomiast nakłada się na nich obowiązek uiszczenia opłaty do 31 marca. -Na razie jesteśmy w sytuacji całkowitego zawieszenia, mówi w rozmowie telefonicznej Bente Pedersen, właścicielka portu Stranda w Giżycku. Znamy treść umowy, jaką dostał jeden z właścicieli niewielkiego pomostu i kąpieliska, ale nikt inny jeszcze nie dostał wezwania do zapłaty. Mówi się dużo o brakach kadrowych w białostockich Wodach Polskich, o zamieszaniu jakie towarzyszy wprowadzaniu nowych przepisów. Jest koniec kwietnia, a my nie znamy podstaw prowadzenia naszego biznesu, nie wiemy ile wynosić będą opłaty, według jakich kryteriów będą one naliczane, za jaki okres będzie obowiązywać najwyższa stawka. Dotąd sądziłam, że wody są dobrem narodowym, tak jak jest w wielu krajach, myliłam się. Nie bronimy się przed dodatkowymi opłatami, ale według wcześniej uzgodnionych stawek. Maksymalna wysokość proponowanych podwyżek przekreśli opłacalność tego biznesu.

Port firmy Dalpol Yacht w Prażmowie został uruchomiony w ubiegłym sezonie. Na dziś jest to miejsce dla własnej floty czarterowej, w planach było powiększenie pomostu i budowa infrastruktury towarzyszącej. -Nowe regulacje zahamowały nasze decyzje, mówi przedstawicielka firmy, Anita Kowala. Nie znamy stawek, ale zapowiedzi przekreślają szanse na rozwój przystani. Słyszałam, że obciążenia za kąpielisko będą dotyczyły 68 dni w sezonie, za pomosty będziemy płacić przez pół roku, ale nie są to informacje potwierdzone. W naszym przypadku daje to opłatę powyżej 60 tysięcy złotych. Wiele firm czarterowych nie zmieni z dnia na dzień swojej oferty, jachty są zakupione w kredycie, leasingu, to nie są łatwe decyzje. Ludzie po prostu mniej zarobią, tym bardziej, że po kilku mniej udanych pogodowo mazurskich sezonach ceny czarterów utrzymują się na tym samym poziomie lub nawet nieco spadły w stosunku do lat ubiegłych.

Nieco inaczej widzą to firmy czarterowe. -Jesteśmy agencją czarterową, mówi anonimowo przedstawicielka firmy Czarteruj.com. Koszty po naszej stronie także wzrosną. Właściciele terenów zapowiadają wzrost kosztów trzymania jachtów do półtora tysiąca złotych za sezon.. W naszej ofercie trzy czwarte jachtów to jednostki armatorskie, koszty ich utrzymania wzrosną nawet o 500 złotych. Zauważyć trzeba także znaczący wzrost kosztów ubezpieczenia, to dodatkowo może dobić rosnący rynek czarterowy.

Do właścicieli marun dołączyli radni Giżycka. W oświadczeniu przyjętym 28 marca piszą: „Eada Miejska oświadcz, iż po zapoznaniu się  uwagami zgłaszanymi przez lokalnych przedsiębiorców oraz konsekwencjami wprowadzenia zapisów ustawy Prawo wodne (…) stoi na stanowisku, że zasadny i zgodny z interesem społecznym samorządów i mieszkańców Kariny Wielkich Jezior Mazurskich jest powrót do konsensusu wypracowanego na posiedzeniu Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki w dniu 07.05.2018 roku.” W uzasadnieniu radni piszą: „Określona w ustawie 10-krotność sprzeczna jest w naszym odczuciu z  elementarnymi zasadami sprawiedliwości i solidaryzmu społecznego i uderza w fundamenty jednej z kluczowych dla krainy Wielkich Jezior Mazurskich form działalności gospodarczej. Zapis ten daje możliwość wprowadzenia opłat za użytkowanie gruntów pokrytych wodami, które uniemożliwiają prowadzenie jakiejkolwiek działalności gospodarczej z tym związanej.”

W Internecie na logu www.patrykzbroja.pl opublikowano analizę prawną autorstwa mecenasa Patryka Zbroi, prywatnie  żeglarza. W konkluzji swego wywodu stawia on tezę o uderzeniu w fundamenty całej branży jachtowej. „W każdym razie nałożenie powszechnego obowiązku uiszczania opłat za użytkowanie gruntów pokrytych wodami (zarówno śródlądowymi, jak i morskimi) spowoduje w praktyce, w stosunkowo krótkim okresie czasu istotne ograniczenie rozwoju branży w Polsce, tj. żeglarstwa i przemysłu jachtowego w całości. W dłuższym okresie – możliwy jej upadek. Nie taki był chyba jednak cel i zamiar tych zapisów…” Prawnik proponuje także niewielką nowelizację proponowanych przepisów poprzez dodanie wyłączenia porządkującego zaistniałe zamieszanie. „Osobiście sugeruję jak najszybszą nowelizację Prawa wodnego w najprostszy z możliwych sposobów, a mianowicie poprzez uzupełnienie art. 261 ust. 6 tej ustawy o pkt 3) o następującej treści:

„3) grunty pokryte wodami oddawane w użytkowanie podmiotom prowadzącym działalność służącą do uprawiania rekreacji, turystyki, sportów wodnych oraz amatorskiego połowu ryb„.

W konsekwencji art. 261 ust. 6 Prawa wodnego powinien zatem brzmieć:

„6.  Zwalnia się z opłaty rocznej, o której mowa w ust. 1:

1) grunty pokryte wodami oddawane w użytkowanie podmiotom wykonującym prawa właścicielskie Skarbu Państwa w stosunku do tych gruntów;

2) grunty pokryte wodami oddawane w użytkowanie jednostkom samorządu terytorialnego, klubom sportowym, w tym uczniowskim klubom sportowym, związkom sportowym oraz uprawnionym do rybactwa, na potrzeby, o których mowa w ust. 1 pkt 6, jeżeli podmioty te zapewniają powszechny i bezpłatny dostęp do wód,

3) grunty pokryte wodami oddawane w użytkowanie podmiotom prowadzącym działalność służącą do uprawiania rekreacji, turystyki, sportów wodnych oraz amatorskiego połowu ryb.”

Jak nowe opłaty wpłyną na koszt czarteru jachtu? Bente Pedersen nie zostawia złudzeń. –Musimy podnieść ceny. W tym roku umowy mamy już zawarte, ale przyszły rok będzie droższy dla armatorów. Nie uczestniczyłam we wszystkich spotkaniach, kontynuuje pani Pedersen, ale według moich wyliczeń opłata dla rezydenta wzrośnie o około 300 złotych. Znam porty, które przedstawiły kalkulację opiewającą na 1500 złotych, ale dodatkowo zamieszcza się tam wpis mówiący o dodatkowej opłacie wynikającej z wielkości nowych opłat. Na razie jednak nic nie wiadomo, choć do początku sezonu zostały dwa tygodnie.

Kilku naszych rozmówców podkreślało, że nowe opłaty uderzą w klientów firm czarterowych. Koszt cumowania w portach obciążonych dodatkową opłatą może wzrosnąć nawet o 50 złotych. To oznacza, że miejsce przy kei będzie wydatkiem około 100 złotych za noc. Drogo!  Alternatywą jest cumowanie „na dziko” i wszystkie negatywne konsekwencje dla środowiska. Ale przecież nie można spędzić dwutygodniowego urlopu nie cumując w portach, nie ładować akumulatorów i porzucić udogodnienia cywilizacyjne. Marek Winiarczyk z ośrodka sail-mazury.pl ocenia, że nowe regulacje bardzo negatywnie wpłyną na ofertę dla żeglarzy. –Już dzisiaj drastycznie wzrosły opłaty za wywóz śmieci, rosną koszty energii elektrycznej, płace pracowników, do tego jeszcze nowa opłata.  Nie robiliśmy jeszcze kalkulacji na nowy sezon, ale wiadomo, że będzie drożej. O ile? Może nawet o 50 złotych. To może zachwiać równowagą na tym rynku. Droższy czarter może zniechęcić do usługi, na Mazurach koszty obsługi rosną, cumowanie może być droższe o kilkadziesiąt złotych, do tego pogoda bywa niepewna. Chorwacja czy Grecja kuszą swoją ofertą, a tam pogoda jest murowana. Pewnie niedługo koszty będą już porównywalne. Nie brak jednak także głosów, wyłącznie anonimowych, kwestionujących tak wysokie podwyżki za cumowanie jachtów. -Jeśli uwzględnimy, ze sezon trwa 100 dni, a obłożenie 75 procent, to z matematycznych wyliczeń wynika, że koszt cumowania powinien wzrosnąć o 5-8 złotych, mówi nasz informator. Wydaje mi się, że przy okazji nowej opłaty właściciele chcą sporo ugrać dla siebie. Przegrany zawsze będzie klient.

MAS

Autor

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.