24 kwietnia 1961 roku po dwóch latach starań podniesiono z dna morskiego okręt „Vasa”. „Dobrobyt naszego kraju zależy w pierwszej kolejności od Pana Boga, w drugiej zaś od naszej floty” twierdził król Gustaw II Adolf przystępując do budowy okrętu „Vasa”. Dzieje tego żaglowca to pouczająca lekcja nieposkromionych ambicji, braku racjonalnego myślenia i lekceważenia opinii. Jedna z najsłynniejszych w historii żeglugi jednostek zatonęła już w pierwszym rejsie, na oczach tysięcy ludzi wywołując rozpacz konstruktora i wielki gniew zleceniodawcy budowy, króla Szwecji. 10 sierpnia mija 377 lat od zagłady Vasy w pierwszym rejsie. Po stracie dwóch wielkich okrętów – Solen i Tigern – w bitwie pod Oliwą jesienią 1627 roku szwedzki władca Gustaw II Adolf stwierdził, że konieczne jest przyspieszenie budowy okrętu zdolnego przeciwstawić się przeciwnikowi. Budowana przez trzy lata „Vasa” zyskała miano okrętu królewskiego, a to znaczyło, że powstanie jednostka potężna, solidnie uzbrojona, podkreślająca majestat władcy.

Okręt zszedł na wodę w niedzielę 10 sierpnia. Zapowiadały się wielkie celebracje bo pogoda dopisała, a swą potęgą Vasa budził respekt i zaciekawienie mieszkańców Sztokholmu jeszcze w trakcie budowy. Okręt ruszył, po pierwszych metrach pokonanych za pomocą kotwic, padły komendy do stawiania żagli. Postawiono cztery z dziesięciu żagli i „Vasa” rozpoczął swą morską służbę. W słabym, ale nieco porywistym wietrze, okręt przechylił się na burtę zawietrzną i po przebyciu zaledwie 1300 metrów zatonął na oczach licznie zgromadzonej na brzegu publiczności. Katastrofa okrętu była tak nieoczekiwana, że wraz z jednostką poszła na dno cała załoga, a ofiar doliczono aż pięćdziesiąt. Król nie był obecny na uroczystości, brał udział w kampanii na terenie Prus i wieść o zagładzie „Vasy” dotarła do niego dopiero po dwóch tygodniach. Zarządzono dochodzenie mające wyjaśnić przyczyny wypadku. W liście do króla Rada Królewska opisywała okoliczności wypadku: „Gdy okręt dopłynął do zatoczki na wysokości Tegelviken wiatr mocniej wydął żagle i okręt zaczął silnie się przechylać na stronę zawietrzną. Zanim osiągnął wysokość Beckholmen wyprostował się nieco, ale potem położył się na burcie, a woda wartkim strumieniem wdarła się przez furty armatnie do środka. Tonął powoli, pod żaglami, z łopoczącymi flagami, wszystkich pociągając za sobą na dno.” Podczas przesłuchań szybko okazało się, że przyczyną katastrofy była źle obliczona stateczność kadłuba, a na to nałożyła się chęć uzbrojenia Vasy w ciężkie działa umieszczone na górnym pokładzie. Tak więc ciężar winy zdjęto z załogi, którą początkowo podejrzewano o pijaństwo i błędy w sztuce. Decydujące znaczenie miała opinia kapitana żaglowca Sofringa Hanssona, który szeroko opisywał błędy w projekcie „Vasy” powodujące dramatyczny skutek. Teraz skoncentrowano się na pracy konstruktora i budowniczego, Holendra Henryka Hybertssona. Ten jednak zmarł niemal na rok przed wodowaniem jednostki, a prace kontynuował inny mistrz szkutniczy, Hein Jakobsson. Bronił się, że okręt zbudowany został w najdrobniejszych szczegółach zgodnie z planami zatwierdzonymi przez samego króla, a liczba i ciężar armat była wielokrotnie sprawdzana i zgadzała się co do sztuki i kilograma. Specjalną komisję powołaną przez władcę ostatecznie przekonał bosman, Joran Matsson, który przypomniał, że przed wyruszeniem w rejs sprawdzano stateczność „Vasy” w porcie, kiedy to trzydziestu marynarzy biegało z burty na burtę. Ówczesną próbę trzeba było szybko przerwać, ponieważ okręt zaczął się niebezpiecznie przechylać. Temu eksperymentowi przyglądał się bacznie admirał Klas Fleming, bardzo wpływowa postać na dworze królewskim, który jednak nie podjął żadnych starań by wszystko jeszcze raz sprawdzić. Nie wstrzymał prac, zezwolił na wyjście okrętu w pierwszy rejs. Ostatecznie uznano, że załoga i budowniczowie nie są winni, a wyższych rangą oficerów i dworzan nie pociągnięto do odpowiedzialności. „Vasa” przeleżał na dnie Bałtyku dokładnie 333 lata, dziś jest ozdobą stolicy Szwecji i jedną z atrakcji turystycznych, ale to już zupełnie inna historia.

MAS

Autor

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.