Erwin Jerzy Weber – pierwszy polski żeglarz samotny

Kiedy myślimy o polskich rejsach samotnych żeglarzy, pierwsza myśl kieruje się do lat 70. XX wieku, kiedy to Polacy zorganizowali kilka spektakularnych wypraw. Henryk Jaskuła na „Darze Przemyśla”, jako pierwszy Polak i trzeci żeglarz na świecie (pierwszym był sir Robin Knox-Johnston, drugim sir Chay Blyth) opłynął świat bez zawijania do portów. Krzysztof Baranowski na „Polonezie” jako pierwszy Polak opłynął świat wokół trzech przylądków, Krystyna Chojnowska-Liskiewicz na „Mazurku” jest pierwszą w świecie kobietą, która zamknęła wielką pętlę. A kiedy zapytać, kto był pierwszym samotnym żeglarzem oceanicznym z naszego kraju? To wymaga już dłuższego namysłu…

29 lutego mija dokładnie 80 lat od rozpoczęcia rejsu Erwina Jerzego Webera na jachcie „Farys”. To nie była wielka wyprawa, zaledwie około 1000 mil, później do załogi dołączył towarzysz poznany na jednej z wysp, ale to właśnie Weber był tym pierwszym, który pod polską banderą jako pierwszy przemierzał oceany.

„Mam prawo rozporządzać moim życiem w sposób taki, jaki uznam za stosowne i jestem przygotowany na poniesienie konsekwencji. (…) Celem moim jest przeżyć jak najwięcej, bez względu na to, czy to będzie dostatek, czy niedostatek. Chcę doświadczyć jak najwięcej; wzywam Przygodę i drwię sobie z dosytu.” (Erwin Jerzy Weber, „Farys, pierwszy polski samotny rejs oceaniczny”[1], Julian Czerwiński „Farys” był pierwszy”, Morze 8/1968)

Erwin Weber urodził się 20.08.1907 roku w Krakowie. Studiował w seminarium duchownym, ale po 8 miesiącach zrezygnował i rozpoczął studia inżynierskie z dziedziny elektrotechniki we Lwowie. Po ukończeniu studiów wyjechał na praktykę do Paryża. Pracy jako inżynier już nie podjął, wyjechał na Tahiti realizując swoje dziecięce marzenia. Osiadł w Papeete i przygotowywał książkę o nawigacji planując oceaniczny rejs pod polską banderą. Po spotkaniu z Alainem Gerbaultem kupił niewielki jacht i rozpoczął przygotowania do rejsu, pierwszego rejsu pod polską banderą. Po długotrwałych pracach ruszył, jako pierwszy polski samotny żeglarz oceaniczny w rejs z Tahiti w kierunku kolejnych wysp rejonu Pacyfiku. Odwiedził Bora Bora, Rarotongę, Pago Pago, Samoa i dotarł na Fidżi. Stąd ruszył do Auckland, które osiągnął 8 listopada. Podczas rejsu nie spieszył się, w Rarotonga spędził 4 miesiące, na kolejnych wyspach także odpoczywał po kilka tygodni. W Palmerston zabrał na pokład naczelnika wyspy, którego dowiózł bezpiecznie do Nowej Zelandii. Życie lądowe nie było dla młodego ambitnego podróżnika usłane różami. Długo szukał pracy, wreszcie zatrudnił się w charakterze urzędnika w jednej z firm elektrotechnicznych. Prowadził ustabilizowane życie, wciąż marzył jednak o powrocie na morze.

Półtora roku później ponownie ruszył na ocean, ale szybko zawrócił wkrótce po utracie chronometru. Jego rejs zakończył się ostatecznie 19 lipca 1938 roku. Weber osiadł ponownie w Auckland, wrócił do swojej spokojnej pracy i codziennych obowiązków. Po założeniu rodziny borykał się z problemami finansowymi, w końcu, w grudniu 1938 roku, sprzedał „Farysa” definitywnie zrywając z morzem. Jacht pływał do lat 50., później ślad po nim się urywa.

Weber nigdy nie wrócił do Polski, zmarł w 1981 roku. Do swojego rejsu zachował dystans: „Nie mogę powiedzieć, że żałuję tego, co zrobiłem w ostatnich pięciu latach – bo chociaż czas ten nie przyniósł żadnych praktycznych rezultatów, to jednak przekonałem się, że opiewana w książkach Przygoda przez wielkie P posiada w gruncie rzeczy bardzo niewiele ponęt. Jeżeli bym się zabrał do pracy zaraz po skończeniu politechniki, to tęsknota za przygodą dręczyłaby mnie prawdopodobnie przez całe życie.”

Weber pozostaje w kraju postacią niemal nieznaną. Po zakończeniu rejsu osiadł na antypodach i kontaktu z krajem praktycznie nie utrzymywał. Przez ponad 20 lat ówczesny jedyny w kraju magazyn żeglarski nie napisał o nim ani razu, nie podał także informacji o jego śmierci w 1981 roku. Po kilku miesiącach w „Morzu” ukazała się krótka notka napisana przez jednego z jego krewnych, w której lakonicznie poinformowano o śmierci polskiego pioniera.

Autor

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.