Rejs – polska czarno-biała komedia filmowa z 1970 roku w reżyserii Marka Piwowskiego. Z pewnością wszyscy znają ten film, ale niewielu pamięta, że zdjęcia do niego rozpoczęły się 52 lata temu, 10 lipca 1969 roku.

Tematem filmu jest rejs statkiem wycieczkowym Wisłą (tak naprawdę nie do końca wiadomo, dokąd płynie ten statek, ale spostrzegawczy widz rozpozna panoramę Torunia w pierwszym ujęciu filmu i rozkład rejsów z wyszczególnieniem miast Grudziądz i Gdańsk w kolejnym). Podczas rejsu osobnik podający się za instruktora kulturalno-oświatowego (Stanisław Tym) stopniowo podporządkowuje sobie pasażerów, organizując szereg różnorodnych gier i zabaw, które wprawiają wycieczkowiczów w niedający się pohamować entuzjazm.

Film, zrealizowany przez Piwowskiego do spółki z Januszem Głowackim, zasłynął jako jeden z pierwszych polskich filmów pełnometrażowych zrealizowanych metodą improwizacji. Brawurowo wyreżyserowany film, który okazał się gorzką satyrą na społeczeństwo polskie po wydarzeniach marcowych 1968 roku, został brutalnie potraktowany przez cenzurę komunistyczną. Otrzymawszy najniższą kategorię artystyczną, Rejs był dystrybuowany jedynie w kinach studyjnych, w których jednak natychmiast odniósł ogromną popularność. Współcześnie Rejs funkcjonuje w społecznym obiegu jako film kultowy, który pomógł zaistnieć aktorsko nie tylko Tymowi, ale również duetowi Zdzisław Maklakiewicz – Jan Himilsbach.

Fabuła

Na pokład statku wycieczkowego, który odbywa rejs po Wiśle, dostaje się pasażer na gapę. Kapitan bierze go za instruktora kulturalno-oświatowego. Zdezorientowany gapowicz, wcielając się w kaowca, zaczyna wczuwać się w rolę. Organizuje wydarzenia kulturalne na pokładzie, do uczestnictwa w których zmusza pasażerów. Fałszywy kaowiec szybko zdobywa sojuszników, a pasażerowie licytują się na pomysły organizacji życia kulturalnego na statku. Pogrążoną w marazmie wycieczkową mikrospołeczność ogarnia entuzjazm do wspólnej zabawy. Organizują więc bal maskowy, na którym tężyzna fizyczna ma odgrywać obok kultury i sztuki najważniejszą rolę. Wydarzenia przybierają niebezpieczny obrót, ale organizatorzy nie są w stanie powstrzymać przebiegu zdarzeń, a fałszywy kaowiec upaja się coraz większą władzą nad wycieczkowiczami.

Bulwar Filadelfijski w Toruniu, tutaj kręcono sceny do filmu „Rejs”.

Produkcja

Na pomysł nakręcenia Rejsu wpadli dwaj przyjaciele, reżyser Marek Piwowski i scenarzysta Janusz Głowacki. Pierwotny scenariusz, jaki wysłali do Komisji Ocen Scenariuszy, znany jest w kilku wersjach, zachowana jednak wersja licząca 52 strony maszynopisu nie ma wiele wspólnego z filmem w ostatecznej postaci. Scenariusz miał uśpić czujność cenzury, toteż pierwsze słowa maszynopisu brzmią następująco: „Letni słoneczny poranek nad Wisłą. Brygada złożona z czterech spawaczy kończy nocną zmianę”. W istocie celem Piwowskiego i Głowackiego było nakręcenie komedii rozgrywającej się na statku wycieczkowym płynącym Wisłą (dopiero w fazie kręcenia został on nazwany „Neptunem”). Scenariusz, oprócz Piwowskiego i Głowackiego, podpisali również Andrzej Barszczyński i Jerzy Karaszkiewicz. Zamykała go scena zabawy w salonowca, kończąca się tymi słowy: „W ostrym świetle groteskowo rysuje się postać wypiętego kaowca”.

Cenzura łagodnie obeszła się ze scenariuszem: zarekomendowano szereg poprawek z wyłączeniem sceny zabawy w salonowca, na której sfilmowanie zezwolił sam minister kultury i sztuki. Zespół Filmowy „Tor” pod kierownictwem Antoniego Bohdziewicza, debatując nad projektem między połową czerwca 1968 roku a wiosną 1969 roku, potraktował go jako łagodną groteskę z elementami satyrycznymi, nie zaś jako ostry pamflet, którym Rejs miał być w przyszłości.

kadr z filmu „Rejs”.

Zdjęcia do Rejsu rozpoczęły się 10 lipca 1969 roku na parostatku „F. Dzierżyński”, który był ruchomym planem zdjęciowym. Ekipa filmowa otrzymała do dyspozycji kamerę Arriflex 35 mm, zamocowaną na statywie i umieszczoną w dźwiękochłonnej obudowie. Ze względu na niewielki budżet zdjęcia kręcono na taśmie czarno-białej. Zdjęcia na statku musiały odbywać się przy wyłączonych maszynach statku ze względu na wywoływany przez nie hałas. Piwowski, mimo skromnego budżetu, nie zamierzał jednak realizować scenariusza zgodnie z wytycznymi. Spora część scen została więc zaimprowizowana.

Improwizacji sprzyjał dobór aktorów. Piwowski w większości ról obsadził naturszczyków lub aktorów profesjonalnych nieznanych szerokiej publiczności. Wyeksponowaniu uległy szczególnie role Ryszarda Pietruskiego (kapitana statku), Stanisława Tyma, Jana Himilsbacha oraz Zdzisława Maklakiewicza. Rolę instruktora kulturalno-oświatowego miał zagrać Bogumił Kobiela, lecz pierwszego dnia zdjęć zmarł w wyniku wypadku samochodowego. Zdjęcia zakończyły się wczesną jesienią 1969 roku.

Piwowski zrealizował swój film w latach 1969 i 1970, na pokładzie bocznokołowca „Feliks Dzierżyński”, przemianowanego przez filmowców na „Neptuna”. Statek wyruszył w lipcu z Gdańska i płynął w górę Wisły, pod prąd. Cała ekipa filmowa była zaokrętowana na statku i mieszkała w ciasnych, 4-osobowych kabinach sypialnych. Po drodze nakręcano poszczególne sceny, w tym w rejonie Torunia i w okolicach Murzynowa, między Włocławkiem a Płockiem oraz na Zalewie Zegrzyńskim i Narwi, bo niski poziom wody w Wiśle unieruchomił bocznokołowce pasażerskie.

Wiele ujęć nakręcono na „Neptunie” zacumowanym do nabrzeża albo kotwiczącym przy brzegu. Podczas realizowania scen na Zalewie Zegrzyńskim ekipa mieszkała na lądzie, w domu wczasowym Mazowsze w Białobrzegach. Nakręcono wtedy sceny m.in. wywodu inżyniera Mamonia (Zdzisław Maklakiewicz) dotyczącego filmu polskiego, z udziałem Sidorowskiego (Jan Himilsbach), i ćwiczeń gimnastycznych na pokładzie. Na zalewie, i to w listopadzie, aktorzy odegrali scenę z wchodzeniem do wody oraz zanurzeniem się

Z olbrzymiego materiału filmowego, liczącego 34 tysiące metrów, reżyser w ostatecznej fazie montażu wykorzystał jedynie 1855 metrów, czyli 65 minut projekcji. Ostateczną wersję filmu poprzedził montaż dwóch poprzednich wersji – liczących odpowiednio 3 godziny oraz 1,5 godziny, z których jednak Piwowski nie był zadowolony. Do tego doszły naciski ze strony władz, które zrozumiały potencjalnie wywrotowy charakter filmu; cenzura wycięła część scen, a obecnie znanej wersji Rejsu przyznano najniższą, czwartą kategorię artystyczną. Tytuł został skierowany do studyjnego obiegu, a wykonano jedynie dwie kopie projekcyjne. Premiera filmu odbyła się 19 października 1970 roku.

Odbiór

Rejs w chwili premiery nie został zrozumiany przez krytyków. Jak pisał Krzysztof Mętrak, „w oficjalnym systemie produkcji powstał film pozbawiony zwyczajowej legitymacji prawomyślności i zarazem urągający regułom utworu «dobrze zrobionego»”. Antoni Bohdziewicz już w trakcie prac zdjęciowych zrezygnował z opieki artystycznej nad filmem, z niechęcią przyjmując niefrasobliwość reżysera w odchodzeniu od pierwotnych założeń scenariusza, choć samemu filmowi w momencie premiery źle nie życzył. Jednakże publiczność studenckich kół filmowych, w których dystrybuowano Rejs, nie dostrzegała w nim uchybień realizacyjnych, które często stawiano Piwowskiemu jako zarzut. Tę dysproporcję pomiędzy odbiorem filmu przez krytyków a reakcją publiczności dostrzegł Andrzej Wajda:

Zobaczyłem kilka wspaniałych „gombrowiczowskich” scen – absolutnie oryginalnych i nowych w kinie – nie zobaczyłem filmu. Co więcej, idąc na seans w kinie „Bajka”, sądziłem, że owe sceny, które sprawiły mnie, zawodowcowi, satysfakcję, przejdą niezauważone, nie wzbudzą aplauzu widowni. Moje zaskoczenie było całkowite. Od pierwszych minut towarzyszyła projekcji spontaniczna, pełna aprobaty i zrozumienia reakcja widowni, wybuchy śmiechu, oklaski.

Na Bulwarze Filadelfijskim znajduje się pamiątkowa tablica przypominająca kręcenie kultowego filmu.

Przyczyny oddolnej popularności Rejsu krytycy upatrywali w trafnym uchwyceniu rzeczywistości Polski po wydarzeniach marcowych 1968 roku. Marek Hendrykowski nazwał Rejs „filmem pomarcowym”, a Maciej Pietrzak uzasadniał ów sąd obecnością w filmie Piwowskiego satyry na antyinteligencki kurs władz komunistycznych. Pietrzak przytaczał jako argument słynną scenę gry w salonowca, podczas której wywód filozofa negującego konieczność uczestnictwa w zajęciach gimnastycznych zostaje przerwany klapsem ze strony kaowca – osobę reprezentującą strukturę władzy. Hendrykowski dodawał, że Piwowski inspirował się twórczością czechosłowackiej Nowej Fali z uwzględnieniem Miloša Formana, Jiřego Menzla oraz Jana Němca. Badacz zauważył, że Rejs powinno się traktować podobnie jak filmy przytoczonych czeskich reżyserów – jako psychodramy (lub też socjodramy), nie zaś jako komedie sensu stricto. Zdaniem Hendrykowskiego Rejs jest „formą zbiorowej terapii, która dawno opuściła ramy swego czasu, nie tracąc jednak swej aktualności i nie przestając działać na widza do dzisiaj”.

wikipedia.org, foto Film Polski, Marek Słodownik (prawa zastrzeżone)

Autor

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.