Przedstawiamy Państwu relację z pierwszego odcinmka dorocznego Rejsu PTTK, który w tym roku odbywa się po Odrze. Żeglarze z naszej organizacji już po raz drugi spływają tą rzeką, co stanowi doskonałą okazję do dokonania porównań jak rozwija się infrastruktura, co się zmieniło, co jeszcze można poprawić. Specyfikątych dorocznych  rejsów są spotkania i debaty z samorządowcami mijanych po drodze miast, wizyty w muzeach i placówkach kulturalnych, ale także wspólne imprezy przy grillu czy ognisku.

Rejs rozpoczął się w dniu 21.06 19 r. w Marinie Gliwice, gdzie wspaniała pogoda, sprawność i doświadczenie dźwigowego pozwoliła nam na szybkie i bezpieczne rozładowanie łodzi oraz wstępny klar na jachtach.

Czasu było niewiele, gdyż już o godz. 12.30 czekał na nas autobus, by zawieść nas w pobliże gliwickiej radiostacji, ściśle związanej z hitlerowską prowokacją, tuż przed wybuchem II wojny światowej.

Tam też czekał na nas przewodnik, który oprowadził nas po obiekcie i w bardzo ciekawy sposób opowiadał historię tego miejsca. Po dawce nie odległej historii, pojechaliśmy w pobliże gliwickiego rynku, by dalej, już pieszo, poznawać zabytki, ciekawe miejsca, historię przez duże „H”. Obowiązkowym punktem zwiedzania była wspólna fotka przy gliwickim Neptunie, pięknej rzeźbie usytuowanej na Rynku.

Spacerkiem udaliśmy się do Palmiarni, gdzie przez dwie godziny podziwialiśmy tropikalną florę i faunę.

Następny dzień to faktyczne rozpoczęcie rejsu po wodzie, pierwsza śluza Łabędy, szybka nauka prawidłowego cumowania w komorze śluzy i pierwsze śluzowanie. W Marinie Ujazd przyłączyliśmy się do tradycyjnie obchodzonej w tym czasie  Nocy Świętojańskiej, święta przygotowanego wspólnie przez władze samorządowe z Ujazdu, z Panią Burmistrz na czele, z gestorami Mariny Gliwice. Występy zespołów muzycznych, pokaz sztucznych ogni, wspaniała zabawa i doskonałe humory, sprawiły, że dopiero szarzejące niebo utuliło uczestników rejsu do snu.

Szybki przelot przez trzy śluzy i jesteśmy w Marinie Lasoki, znanej już nam z rejsu Odrą w 2009 r. Wiele zmian w infrastrukturze przystani, multum atrakcji dla dzieci i wodniaków i jak zawsze uczynny i gościnny Bogdana Balawendera. Tutaj też rozgrywamy pierwszy w serii konkursów strzeleckich z broni pneumatycznej, o Puchar Komandora, dla najlepiej strzelającej załogi i osoby z największą ilością „10”.

Czas niestety szybko płynie i już w dniu następnym cumujemy w Marinie Opole, bardzo ładnie położonej, blisko Centrum Miasta i jego zabytków. Tutaj ogromne podziękowania i ukłony dla Prezydenta Miasta, który przyjął patronat honorowy nad rejsem, wspaniałe nas przyjął i pokazał miasto i jego zabytki. Zwiedzanie z przewodnikiem rozpoczęliśmy przy Wieży Piastowskiej, by później wzdłuż amfiteatru, opolskimi parkami i urokliwymi uliczkami przejść na Rynek. Podczas zwiedzania bardzo przydały się materiały promocyjne przekazane przez Wydział Promocji Miasta, które pozwoliły na lepsze zapamiętanie mijanych miejsc, a na pewno zachęciły rejsowiczów do ponownego odwiedzenia Opole, już na znacznie dłużej niż kilka godzin.

Po forsownym dniu i przejściu 8 śluz, w temperaturze blisko 40 C, wczesnym popołudniem jesteśmy gościnnie witani przez dyrektora MOSiR w Brzegu. Ładnie usytuowana przystań vis a vis Zamku Piastów Śląskich, daje nam wytchnienie, bezpieczne cumowanie, możliwość skorzystania i prądu (bezcenne dla podładowania akumulatorów łodzi, które posiadają lodówki i pracują na pełnych obrotach aby schłodzić wszelakie napoje chłodzące). Wieczorem dzięki uprzejmości i gościnie Burmistrza Miasta, mamy przyjemność spędzić kilka godzin przy wspólnym grillu. Bardzo wysoka temperatura i świadomość atrakcji dnia następnego długo nie pozwala zasnąć. O godzinie 9.00 w dniu 27.06. 2019 r. wita nas Burmistrz Miasta przywożąc dla uczestników rejsu pamiątkowe gadżety i materiały promocyjne Brzegu. Wspólna rozmowa, pokazanie łodzi i przedstawienie uczestników rejsu, z naszych Wspaniałym Ryszardem, ponad dziewięćdziesiąt letnim żeglarzem na czele, od wielu, wielu lat pływającym w rejsach PTTK i będącym jego Bosmanem, daje wiele powodów do satysfakcji dla nas i podziwu ze strony Burmistrza. Później zwiedzamy Zamek Piastów, kilka chwil na uzupełniające zakupy i czas w dalszą drogę.

W tym miejscu muszę wspomnieć o Pani Eli Marszałek, pomysłodawczyni i organizatorowi 22 Flisów Odrzańskich, która przywróciła do świadomości lokalnych władz samorządowych i uzmysłowiła im, jak bezcenną, a nie wykorzystaną wartością  jest płynąca przez ich obszar rzeka Odra. Niezmiernie twardej i wymagającej inicjatorki tworzenia przez władze lokalne przystani i marin wzdłuż Odry, wspierająca swoją wiedzą ich często nieporadne działania. Konsekwentnie sprawdzająca i rozliczająca je potem z przyjętych na siebie zobowiązań.

Dzisiaj, to co możemy zobaczyć i gdzie się zatrzymać to przede wszystkim jej zasługa, a działające przystanie i ich doświadczenie niech będą przykładem do naśladowanie nie tylko nad Odrą, ale i na innych Polskich Szlakach Wodnych.

Po krótkim przelocie dopływamy do Oławy, gdzie cumujemy przy prywatnym nabrzeżu, ładnie i wygodnie zaprojektowanym, z wodą i prądem na kei, z własną plażą na pomoście oraz przywiezionym specjalnie piaskiem z nad morza.  Gościnność córki Gospodarzy bardzo mile nas zaskakuje, a zimne plastry, grubo pokrojonego arbuza, po tak długim i gorącym dniu, stają się niczym ambrozja dla rozgrzanych tropikalnym słońcem ciał. Potem jeszcze długo, wspólnie spędzamy czas na  „mostku” repliki starego żaglowca, nie do końca wierząc, że tak gorący wieczór może tak szybko zmienić się w zimny poranek. Poubierani w grube kurtki i długie spodnie rozpoczynamy odcinek do Wrocławia, który przy zamkniętej na czas remontu     śluzy w Bartoszowicach, wydłuża nam się ponad dwukrotnie, dokładając do tego dodatkowo cztery, ponad planowane śluzy. Jak do tej pory nie mieliśmy na żadnej ze śluz żadnych problemów z opłatami, wypisywaniu KP czy innych czynności administracyjnych. Na tym odcinku na jednej ze śluz zażądano od nas wyliczonej kwoty za wspólne śluzowanie 13 jachtów, pod groźbą wyproszenia nas ze śluzy. Opłata za śluzowanie pobierana jest tylko gotówką, bez możliwości zapłaty kartą płatniczą, nie mówiąc o jakiejkolwiek przedpłacie za określoną ilość śluz czy płynących jednostek, a potem żąda się „drobnych”, gdzie nie ma po drodze nawet gdzie rozmienić pieniędzy. Tak jak opisywałem zeszłoroczne przygody na Wielkiej Pętli Wielkopolskiej, wręcz obowiązkowym wyposażeniem jednostki chcącej się śluzować jest worek drobnych. Ale to już inny temat, na inne rozważania.

Z drugiej strony gdyby nie przychylność wrocławskiego RZGW, w osobie jego Dyrektora a przede wszystkim Kierownika Nadzoru Wodnego, spóźnieni kilka minut (śluzy w obrębie samego Wrocławia pracują tylko do 15.00) spędzilibyśmy noc z 28/29 czerwca zacumowani do pustego nabrzeża dolnego awanportu śluzy Szczytniki. Bardzo, bardzo dziękujemy za pomoc i zrozumienie. Tutaj niestety kłaniają się przepisy, często niespójne, nie życiowe, wręcz oderwane od rzeczywistości, rodem z zamierzchłej epoki, niż brak chęci niesienia pomocy przez pracowników śluz, nadzorów wodnych, RZGW czy PW Wody Polskie.

Szczęśliwie dotarliśmy do planowanej przystani, a co widzieliśmy dzięki naszej przewodnicze i czym mogliśmy się zachwycać we Wrocławiu, napiszę w następnej relacji.

Pozdrawiam wodniacko

Komandor Rejsu Przyjaźni PTTK Odra 2019

Wojtek Skóra

harmonogram rejsu Harmonogram XXXX Rejsu PTTK

Autor

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.