Już XLI Rejs Żeglarsko-Motorowodny „Gościńce Kanału Elbląskiego i jez. Jeziorak. Pojezierze Iławsko-Ostródzkie”, z honorowymi patronatami Prezesa Państwowego Gospodarstwa Wodnego  „Wody Polskie” oraz Burmistrza Miasta Iława, rozpoczął się w sobotnie do południe 4 lipca, w pięknej i nowoczesnej Ekomarinie Zalewo.

Pierwsze załogi dojechały na miejsce już około 3.00 w nocy aby się potem spokojnie rozładować dźwigiem i móc postawić maszty na jachtach. Niestety dźwig który przyjechał nie był w stanie sprostać zadaniu, nie tylko ważny jest sam udźwig ale też na jaką odległość może on przestawić z przyczep jachty na wodę. Po chwili nerwówki i przy pomocy przyjaznego bosmana i długiego pasa transportowego udało się w ciągu 2 godzin bezpiecznie wyslipować wszystkie jednostki do wody.

Potem mozolne ustawianie masztów, taklowanie i sztauowanie jednostek we wszystkie dobra jakie zabierali uczestnicy rejsu na swe jednostki.

Wieczorem odbyło się uroczyste rozpoczęcie rejsu, wszystkie załogi otrzymały „pakiety startowe” przygotowane przez władze samorządowe Zalewa i komandora rejsu.

Wyśmienita kiełbaska z grilla u wszystkich wywołała dodatkowy uśmiech, a rozmowy z przyjaciółmi, często długo niewidzianymi, szybko zabrały czas upływającego wieczoru.

Zmęczenie nocnym dojazdem na miejsce startu rejsu, potem prawie całodzienna krzątanina przy jachtach, spowodowała, że godzina ciszy nocnej została dochowana i nad Ekomariną Zalewo zaległa błoga cisza.

Niedzielne do południe to droga przez jez. Ewingi i kanał dobrzycki, by po około 1, 5 godziny wypłynąć na jez. Jeziorak. Cumujemy przy pomostach gospodarstwa agrotechnicznego „Przystań” w Matytach. Wieczorem mamy przygotowane ognisko i dwugodzinny koncert akordeonowo-gitarowy, podczas którego mogliśmy posłuchać utworów poezji śpiewanej a przy naszych starych, dobrych szantach mogliśmy wspólnie pośpiewać.

😊

Rozpoczynamy pierwszy tydzień rejsu, przy pięknej słonecznej pogodzie płyniemy do Siemian, gdzie rybka w gospodzie „Strzecha” jest jak zawsze świeża i smaczna, nocujemy przy Lipowym Ostrowie. Już przystań w Siemianach była dość mocno zapełniona, co po zakończonym weekendzie nie należy do rzeczy oczywistych, płyniemy na Lipową a tam to samo. Z trudem mieścimy się upychając się przy dwóch pomostach. Wieczorem z pasjonatem miejscowej historii odwiedzamy ruiny gospodarstwa, które tutaj do końca II wojny światowej tętniło życiem i z jakości ryb poławianych w Jezioraku było sławne nawet w Berlinie. Po zmroku udajemy się jeszcze na mogiły pierwszych mieszkańców, aby zapalić znicz. Godne pochwały jest to, że miejsce stało się już prawie kultowe wśród żeglarzy przypływających na Lipowy Ostrów, którzy dbają o nie, usuwają liście, palą znicze, spotykają się na żeglarskie wypominki.

Wtorek to ciepła ale bardzo szkwalista pogoda, płyniemy na biwak do Zatoki Widłągi,  jednego w wielu miejsc na Jezioraku, gdzie można przycumować w ciszy i spokoju. Tym bardziej, że zostajemy na noc w miejscu, które zwie się obiecująco – Leśny Pocałunek .

Pozdrawiam i do następnych relacji.

Wojtek Skóra 

Autor

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.