Kontynuujemy relację z rejsu Wisła 2017 pióra komandora rejsu, Wojtka Skóry. W tej części towarzyszymy żeglarzom na trasie z warszawy do Gdańska.

11.07.2017. Jak dotąd pogoda raczej nam nie dokuczała, lecz zacumowani w miarę zawietrznej zatoczce poniżej Modlina mieliśmy możliwość obserwować na niebie walkę ciemnogranatowych chmur z wiejącym z różnych kierunków wiatrem. Fascynujące widowisko, tym bardziej, że nad nami przechodziła ścieżka podejścia dla lotniska w Modlinie. Rozchwiane samoloty szykujące się do lądowania, świszczący wiatr i … zero deszczu. Dopiero po około 40 minutach musieliśmy szczelnie zamykać wszelkie zejściówki, bo rozszalały wiatr ciskał ogromnymi kroplami deszczu z różnych kierunków.

12.07.2017. Następny, piękny i rześki poranek w niczym nie przypominał wieczornej pogody. Płyniemy do Czerwińska, aby w klasztorze salezjanów obejrzeć wystawę pamiątek przywiezionych przez misjonarzy ze swoim misji na całym świecie. Bardzo ciekawa i pouczająca wystawa, zwłaszcza w kontekście „prymitywizmu” nawracanych ludów. Następny biwak poniżej Wyszogrodu już bez żadnych „pogodowych” emocji. Tutaj ciekawostka, na tym odcinku prawie zupełnie znikły wszelkie oznaczenia nurtu, ot taki surprise od RZGW.  W zasadzie odcinki rejsu od Wyszogrodu można wreszcie zatytułować „Królowa Wisła 2017” – drugie oblicze rzeki. Powróciło oznakowanie nurtu w postaci baken. Płyniemy prawie jak po sznureczku.

 

13.07.2017. Niewielki odcinek do Słupna, do Stanicy Flis w Liszynie jest bardzo ładny przyrodniczo, Wisła pomimo to, że dalej jest płytka i szalenie wymagająca, ale nareszcie porządnie i przewidywalnie oznakowana. To bardzo pomaga płynąć i nie jest tak stresujące zwłaszcza dla tych, którzy rzekę poznają po raz pierwszy.

Tutaj uczestniczymy w Święcie Wisły zorganizowane przez Gminą Słupno  i Stowarzyszenie Wodniaków Flis, w zamian przygotowaliśmy dla chętnych, zgodnie ze starodawnym obrzędem i ceremoniałem tradycyjny żeglarski grog. Piknik poprzez swoją doskonałą organizację i jego atrakcyjność, pomimo, że odbywał się w środku tygodnia, przyciągną ogromną rzeszę mieszkańców gminy Słupno i okolicznych wodniaków, czego powinni mocno zazdrościć organizatorzy niejednej imprezy realizowanej w weekend.

Przeskok z Liszyna do Płocka miał być tylko spacerkiem, ale w miarę zbliżania się do pierwszego mostu, fala niesiana zachodnim wiatrem jest coraz większa i ma już około metra. Wiatr dalej wyczynia z łodziami różne harce, silniki co chwilę wyskakują z wody i drą się w niebogłosy. Chowamy się za mały cypelek ostatniej wyspy chroniący nas przed otwartą przestrzenią Zalewu. Zasłonięci od wiatru grzecznie czekamy aż Neptun tego dnia się wyszaleje i pozwoli nam dopłynąć do przystani Klubu Morka, która jest zlokalizowana tuż przy płockiej skarpie, w najbliższym sąsiedztwie amfiteatru. Cumujemy około 21.20 witani przez dyżurujących członków klubu. Noc po pełnych wrażeń poprzednim dniu szybko mija, wychodzimy na wycieczkę po pięknym, książęco – królewski Płocku.

14.07.2017. Po obiedzie, zafundowanym przez Kol. Andrzeja Jodełkę, płyniemy do Nowego Duninowa, portu prawie w połowie Zalewu Włocławskiego, aby w dniu następnym wziąć udział w dużych regatach samorządowych o Puchar Marszałka Województwa Mazowieckiego, Starosty Płockiego i Wójta Gminy Nowy Duninów.

15.07.2017. Wzięliśmy udział, jako jedna z 47 załóg, w Regatach Samorządowych  o Puchar Marszałka Województwa Mazowieckiego, Starosty Powiatu Płockiego  i Wójta Gminy Nowy Duninów. Pogoda wspaniała, mnóstwo ludzi i wiele, wiele atrakcji. Masz jacht został zaliczony (choć silnie przeładowany wszystkimi szpejami jakie są potrzebne w tak długiej podróży) do najliczniejszej klasy T 2. Wiele łodzi startujących w tej klasie to prawie „wydmuszki- lekkie jachty niemal pozbawione dodatkowego wyposażenia- a my na jedynym w Polsce jachcie typy MAK 707 GTK typu ket, o jednym żaglu i bardzo nietypowej sylwetce, w składzie: Wojtek Skóra -sternik, Zygmunt Borg- załoga, armator jachtu, zajmujemy trzecie miejsce. Było nam niezmiernie miło odbierając z rąk Marszałka Województwa nagrodę i dyplom. Podczas tej uroczystości sam mam możliwość wręczenia Pucharu Prezesa ZG PTTK dla najstarszego sternika regat.

Wieczorem jeszcze oglądamy ryczące motory uczestników zlotu motocykli i występ zespołu Bayer Full, zabawa i śmiechy rozbrzmiewają potem długo w nocy.

17.07.2017. Odcinek do Włocławka to spacerek po głębokich wodach Zalewu Włocławskiego, a sama dolna przystań już na rzece to istna perełka wśród wiślańskich przystani. Nigdzie, nawet pływając po zachodnioeuropejskich rzekach  i kanałach nie miałem możliwości cumować „pod dachem”. Niech resztę powiedzą fotki.

Pod Toruniem przekroczyliśmy dawną granicę zaboru rosyjskiego i pruskiego, z charakterystycznym słupem granicznym.

W Toruniu oddano w tym roku nową przystań, niewielką i ładną, z bogatym zapleczem techniczno – socjalnym. Jedyna wada to płyciutko, oj płyciutko.

20.07.2017. Bydgoszcz jak zawsze ciekawa, pełna imprez i atrakcji. Gdyby tylko dało się wejść bez problemu z Wisły do kanału śluzy Czersko Polskie, będącej na Międzynarodowej Drodze Wodnej E 70, było by jeszcze piękniej. Płytko i zarośnięte, dobrze, że chwilę wcześniej przebijała się na Wisłę barka i wycięła nam w zielsku i pogłębiła w piachu tor wodny. RZGW zastosowało tu wypróbowany przez drogowców sposób (jak jest dziura to ustawiają ograniczenie prędkości) i umieściło znaki informacyjne o głębokości tranzytowej max.30 cm !!!.

Droga z Bydgoszczy przez Chełmno to raj dla wodniaków. Szlak dobrze oznakowany, przecudna przyroda, ciche zatoczki, czysta i ciepła woda w Wiśle… tylko płynąć i marzyć.

23.07.2017. W Grudziądzu następna godna wymienienia przystań na szlaku Wisły, choć i tu popełniono kilka błędów przy projektowaniu. Przystań położona jest  w zamkniętej, bezprzepływowej zatoczce i również tutaj pojawia się problem z mułem i tym wszystkim, co znajduje się na jej dnie.

25.07.2017. Szlak w kierunku Przekopu to sympatyczny, stosunkowo prosty nawigacyjnie i dobrze oznakowana trasa. Sama przyjemność.

27.07.2017. Prawie już koniec naszej sześciotygodniowej drogi. Wisła pokazała nam dwa oblicza, pierwsze do Warszawy rzeki krnąbrnej, niedającej się obłaskawić,  a przede wszystkim bardzo płytkiej i nieobliczalnej. Rzeki, gdzie brak właściwie oznakowania, lub oznakowania poprzewracanego czy ustawionego w mało widocznych miejscach, a przepychanie się przez niezliczone łachy były rzeczą normalną, uciążliwą i niesamowicie męczącą. Drugie to oblicze dumnej królowej, dalej tajemniczej, lecz już przystępnej, z miejscami o rwącym nurcie, ale dającym się przewidzieć. O wyglądzie nadobnej damy szybko jednak karcącej za brak nieuwagi lub zadufaniu własnym sternika. Obliczu piękny i niedającym się zapomnieć.

29.07.2017. Gdańsk, słonecznie i niezmiernie ludno na Długim Targu. Niesamowicie barwne rozpoczęcie 757 Jarmarku Dominikańskiego.

30.07.2017. To ostatnia relacja z XXXVIII Ogólnopolskiego Rejsu Żeglarsko-Motorowodnego PTTK „Królowa Wisła 2017”. Rejsu długiego, sześciotygodniowego   i ciężkiego ze względu bardzo niski stan wody w Wiśle oraz liczne braki w oznakowaniu szlaku żeglugowego. Ale rejsu jednocześnie pokazującego uroki nadwiślańskich krajobrazów, dającego wspólnie przeżyć niezapomniane chwile, sprawdzającego i podnoszącego umiejętności żeglarskie i motorowodniackie. Rejsu uczącego zdyscyplinowania, wzajemnej pomocy oraz życzliwości w różnorodnych warunkach nawigacyjnych i pogodowych. Wreszcie pokazującego, że Królowa Wisła to nie tylko ślad na fizycznej mapie Polski. Że, pomimo zaniechania na wiele lat realizacji dużych inwestycji dotyczących gospodarki wodnej regulującej jej bieg, jest dalej rzeką piękną i wartą przepłynięcia. Pięć osób, które w jednym rejsie przepłynęły całą długość rzeki, zostało nagrodzonych złotymi odznakami Szlak Wisły, w tym trzy osoby po raz drugi.

Rejs pokazał także, że dopiero zaangażowanie samorządów lokalnych i prywatnych inwestorów w zagospodarowanie turystyczne brzegów rzeki i wybudowane przez nich przystanie przynoszą im wyłącznie chwałę i szacunek. Jest to równocześnie zaproszenie dla wszystkich wodniaków z całej Europy, aby chcieli pływać i podziwiać Wisłę.

Sam zapraszam wszystkich chcących przeżyć wodną przygodę na następne rejsy i spływy organizowane przez PTTK.

Tak widział i spisał

Komandor Rejsu

Wojtek Skóra

Autor

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.