Uchylono rąbka tajemnicy przed kolejną edycją Pucharu Ameryki, zaplanowaną na 2021 rok. Po rywalizacji na wielokadłubowcach, trwającej od 2010 roku, załogi powracają do jachtów jednokadłubowych, ale będą one miały niewiele wspólnego ze znanymi nam jednostkami. To prawdziwie nowatorskie maszyny regatowe, wyposażone w rewolucyjny system hydroskrzydeł zastępujących kil. Zupełnie nowatorski system pozwala zmniejszyć masę jachtów, co wpłynie zdecydowanie na ich szybkość. Zaprezentowany ostatnio projekt idzie na przekór dotychczasowym, doświadczeniom i łamie kanony obowiązujące dotychczas w projektowaniu jachtów. Prezentowane wizualizacje są zaledwie wstępem do prac projektowych jakie prowadzone są wspólnie przez zespoły z Nowej Zelandii i Włoch. Na razie są to tylko symulacje komputerowe, ale wiadomo już, że do rozwiązania pozostają kwestie stateczności proponowanych jednostek. Prawdopodobnie będą wyposażone w żagle miękkie w miejsce sztywnych płatów, zrezygnowano także z większości systemów hydraulicznych oraz kolarzy na pokładzie. Każdy zespól ma prawo do zbudowania modelu o długości 12 metrów, na razie jednak nie wiadomo ile zespołów skorzysta z tej możliwości. Na pokładzie jachtów rywalizujących w Pucharze Ameryki popłynie 12 osób, a do obsługi będą one miały supernowoczesne jednostki rozwijające prędkości nawet powyżej 35 węzłów. Według założeń nowe jachty mają być szybsze nawet od katamaranów rywalizujących podczas ubiegłorocznej edycji Pucharu Ameryki. Długość jachtu to 75 stóp, masa nie jest na razie znana. Szczegółowe plany mają zostać opublikowane do 31 marca 2018 roku.

Przez lata stosowano zasadę, że Puchar Ameryki to poligon doświadczalny nowych technologii i wizji projektantów, które następnie wcielane są do „cywilnego” żeglarstwa. Czy zatem na takich jachtach będziemy w przyszłości żeglowali po Mazurach?

MAS, fot Virtual Eye

Autor

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.