„Jedyne rzeczy, którymi możemy szafować bez rachuby, to ciosy zadawane nieprzyjacielowi i pocałunki kobiecie”. 3 sierpnia minęła 96 rocznica śmierci Josepha Conrada. Jego książki zna chyba każdy miłośnik marynistyki, a część z nich trafiła nawet do kanonu lektur szkolnych, co oznacza, że powinien znać je każdy.

Józef Teodor Konrad Korzeniowski przyszedł na świat w Berdyczowie 3 grudnia 1857 roku. Posiadał zatem polskie pochodzenie. Pseudonim artysty jest efektem zespolenia jego polskich imion. Przyszedł na świat ze związku Apolla Korzeniowskiego oraz Ewy Bobrowskiej, która zmarła, gdy Joseph Conrad miał siedem lat. Wówczas to wychowaniem młodego Józefa zajął się jego starszy brat, Tadeusz. Nie miał lekkiego dzieciństwa, raczej przeciwnie – dzieciństwo i trudy doświadczeń młodości odcisnęły piętno na psychice Conrada, co znalazło się na kartach jego późniejszej twórczości.

Rodzina przeniosła się do Krakowa dwa lata później, mianowicie wówczas, gdy z wygnania w Wołodydze wrócił jego ojciec, oskarżany przez władze zaborcy o działalność wymierzoną przeciwko władzom rosyjskim. W Krakowie chodził do gimnazjum. W trakcie jednak jego edukacji zmarł ojciec, co spowodowało, że zabrakło środków na kształcenie przyszłego wielkiego twórcy. Rok 1874 oznaczał wtedy dla niego poważną decyzję, a związaną z emigracją do Marsylii. Podupadł na zdrowiu, próbując załatwić sprawy zasadnicze samobójstwem. Szczęśliwie nieudanym. Przeżył, i rozpoczął pracę w Anglii w marynarce handlowej. Po ośmiu latach pracy uzyskał stopień kapitana i wraz z nim obywatelstwo angielskie.

W 1894 roku podjął decyzję rezygnacji z pracy dotychczasowej na rzecz literackiej. Zamieszkał w okolicach Londynu oddając się jedynie twórczości. Po około dwudziestu latach działalności pisarskiej Conrad odzyskał wreszcie stabilność finansową. 24 marca 1896 ożenił się. Ze związku urodziło się dwóch synów. Zmarł w Bishopsbourne 3 sierpnia 1924 roku, mając w swym dorobku takie pozycje jak choćby „Lord Jim”, „Nostromo” czy słynne „Ocalenie”.

Służył na statku pływającym po rzece Kongo. W istocie cel służby nie był handlowy, lecz badawczy. W efekcie Korzeniowski dowiedział się o polityce represji jaką stosowali Europejczycy w Kongu. Podczas pobytu w Afryce nabawił się malarii, co udało mu się wyleczyć w przeciwieństwie do wielu chorych zapadających na tą dolegliwość na Czarnym Lądzie. Swe wszystkie długi uregulował niemal po dziesięcioleciach, poniekąd „na starość”, będąc już uznanym literatem.

Autor

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.