To jeden z najciekawszych szlaków na wielkich Jeziorach Mazurskich, choć jego położenie geograficzne nie sprzyja jego poznawaniu. Łączy jezioro Tyrkło z kompleksem jezior wokół Orzysza, aby dostać się do niego trzeba pokonać groźne Śniardwy.

Wpływamy na Orzyszę
Początek szlaku to ujście rzeki Orzysz, które znaleźć jest dość trudno z uwagi na zarośla i trzciny. Znajduje się ono 1,5 kilometra od mostu w Okartowie, na skraju lasu. Płyniemy wśród liściastego lasu i niebawem dopływamy do drewnianego mostu, który niegdyś był zaporą nie do przebycia z uwagi na niskie przęsła. W połowie lat 90-tych podniesiono go przy okazji udrażniania szlaku i teraz łatwo można przejść pod nim nawet większą łódką. Za nim przewody elektryczne, ale maszt i tak musi być złożony, nie są więc one przeszkodą. Po odcinku długości kilometra na prawym brzegu las się ko czy, a jego miejsce zajmują rozległe łąki, na których zagościły liczne pola biwakowe. Mnóstwo tu harcerzy, dużych wojskowych namiotów, przy odrobinie szczęścia natrafić można na ceremoniał harcerski. Rzeka jest stosunkowo płytka, dodatkową przeszkodą jest bujna roślinność wodna oraz niskie konary drzew tworzące malowniczy tunel. Płyniemy w półmroku, natrafiając na pnie drzew leżące w poprzek nurtu, które trudno jest ominąć. Po drodze mijamy ruiny dawnego betonowego mostu, z którego dziś po zostały zaledwie słupy, trzeba przy nim uważać bo dawne przęsła nie były szerokie.

Po polach i łąkach
Po wypłynięciu z lasu, 1,5 kilometra od ujścia rzeki wypływamy na pola i łąki. Żegluga nabiera zupełnie innego charakteru, można postawić maszt i w sprzyjających warunkach wiatrowych nawet żagle. Rzeka jest wąska, ale nieco głębsza, silnie meandruje, co czyni żeglugę atrakcyjną i wymagającą uwagi. W dalszym ciągu dużo jest roślinności podwodnej hamującej bieg jachtu. Przechodzimy pod drewnianą kładką łączącą pola po obu stronach Orzyszy i ciągniemy dalej pośród meandrów i okolicznych pól. Z daleka widoczny jest most betonowy w Grzegorzach, ale wskutek meandrowania rzeki widać go pod wieloma katami, a sam most niemal w ogóle się nie zbliża. Wreszcie po kolejnym zakręcie pojawia się w pełnej krasie na 3,8 km szlaku. Tutaj można odpocząć w bardziej cywilizowanych warunkach, chociaż do sklepu daleko, a brzeg dostępny tylko dla najbardziej zdeterminowanych.

Ruszamy dalej, teraz rzeka ma już więcej odcinków prostych i prowadzi wzdłuż drogi łączącej Okartowo z Orzyszem. Teraz Orzysza pokazuje nowe oblicze, jest tak wąska, ze trzciny rozsiane gęsto po obu brzegach szorują o burty. Jeśli jest wiatr, można płynąć na żaglach, jeśli nie, w ruch idą wiosła i pych by stawić czoło nurtowi rzeki. Przez pola posuwamy się prawie prosto na wschód, w kierunki wioski Mikosze. Tutaj wypłycenia są tak wielkie, ze trudno znaleźć przejście, sama wieś nie jest atrakcyjna widokowo, widać, że lata swojej świetności ma już za sobą. Ciekawostką jest niewielki cmentarzyk nieopodal zabudowań gospodarczych, brak jednak opisu i jakichkolwiek informacji na temat ludzi tu spoczywających. W samej wsi ostry zakręt rzeki zakręt w prawo i szlak prowadzi prosto pod most na wspomnianej już szosie. Teraz rzeka płynie za zapleczu wsi, co skutkuje, że w jej nurcie można znaleźć nie tylko śmieci i opony, ale wręcz całe wersalki i części urządzeń gospodarczych.

Ostatnia prosta
Po minięciu mostu wpływamy na skanalizowany odcinek rzeki prowadzący prostą kreską aż do Orzysza oddalonego o 1.8 kilometra. Na lewym brzegu znajduje się ujście do jeziora Sajno, całkowicie nieżeglownego, dalej droga jest zupełnie prosta. Brak wiatru zmusza do wiosłowania albo do burłaczenia, na co pozwala płaski brzeg. Jedyną przeszkodą są teraz elektryczne pastuchy.

Na końcu długiego odcinka prostego, biegnącego wzdłuż szosy napotykamy most. To koniec szlaku do Orzysza, można tu stanąć na lewym brzegu, ale postój jest uciążliwy i nieprzyjemny. Ostatni odcinek trzeba pokonać na burłaka, jest tu bardzo silny prąd, a kamienie leżące na dnie przy niskim stanie wody wychodzą ponad lustro wody. Zawrócenie także jest utrudnione, ponieważ trudno jest na silnym prądzie obrócić jacht z leżącym masztem z uwagi na wysoki brzeg i zabudowania, a postawienie masztu nie wchodzi w rachubę z uwagi na niskie konary okolicznych drzew. Miejsce postojowe ma jednak walor bliskiej odległości do sklepów i punktu informacji turystycznej.

Szlak Orzyszy jest trudną trasą z uwagi na konieczność pokonywania go w dużej mierze na wiosłach, pychach i burłakiem. Załogę czeka mozolna praca na wiosłach, żagle będą używane rzadko i tylko przy sprzyjającym kierunku wiatru.
Jest niezwykle atrakcyjny widokowo, pozwala na pływanie w odosobnionych miejscach Mazur, a ponadto stwarza szansę poznania nowych, rzadko odwiedzanych miejsc. Na pokonanie szlaku z jezioro Tyrkło do Orzysza trzeba przeznaczyć około 8 godzin.

MAS

Autor

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.