30 lat temu, 26 stycznia 1988 roku, w Sydney odbyło się podsumowanie Tall Ships Australia, zlotu żaglowców zorganizowanego z okazji 200-lecia osadnictwa na kontynencie. Tego dnia, ale dwa wieki wcześniej, w Zatoce Bottany lądowała flota ekspedycyjna Jamesa Cooka. Przybyszy urzekła okolica, położenie zatoki i bogactwo roślinności. W kolejnych latach postępowała kolonizacja kontynentu, na który pierwotnie zsyłano więźniów.

W 1988 roku w Sydney odbyła się kulminacja obchodów żeglarskich, ale kilka portów australijskich już wcześniej gościło żeglarzy z całego świata. Wśród flotylli ponad 200 jachtów i żaglowców były także jednostki z Polski. „Dar Młodzieży”, „Jan z Kolna”, „Joseph Conrad”, „Panorama”, „Stomil”, „Asterias”, Nitron”, „Nanou” i „Gedania”.

Na Antypody dotarły różnymi grogami; część tradycyjnym szlakiem z Europy przez Morze Czerwone, inne wokół Przylądka Dobrej Nadziei, większość wybrała szlak przez Pacyfik., ze wschodu na zachód. Pierwsze oficjalne spotanie miało miejsce w Melbourne, dokąd jednostki dopłynąły w połowie grudnia 1987 roku. Później odbyły się regaty do Hobart na Tasmanii, a po kilkudniowym postoju cała flotylla ruszyła do regat z Tasmanii do Sydney, trasą odwrotną do słynnych regat żeglarskich rozgrywanych pod koniec grudnia od 1945 roku. Na trasę wyruszyły jachty szkoleniowe, turystyczne, wyprawowe, a także żaglowce. Nie było wielkiego zadęcia, mówienia o wielkich falach, nawałnicach i tragediach z przeszłości. Taka była trasa i taką pokonały wszystkie jednostki. Oczywiście rezultat był znacznie gorszy niż w tradycyjnych regatach z Sydney do Hobart, ale nie wynik był w tym przypadku najważniejszy.

Postój w Sydney nie trwał długo, po  przybyciu do portu załogi większości jachtów przygotowywały się do celebracji, a 26 stycznia odbyła się parada żaglowców. Najpierw specjalna grupa rekonstrukcyjna wpłynęła do Zatoki Sydneyskiej odtwarzając wydarzenia sprzed 200 lat, później, po uroczystym powitaniu, zza mostu w kierunku oceanu ruszyła flotylla jachtów i żaglowców. Uroczysta parada trwała kilka godzin, szacowano, że na wodzie znalazło się wówczas ponad 20 tysięcy jachtów żaglowych, motorowych oraz wszelkich jednostek pływających. Na brzegach doliczono się ponad 3 milionów widzów, co było największą imprezą masową w dziejach młodego kraju. Na pokładach polskich jachtów znajdowało się mnóstwo gości oficjalnych i tych mniej oficjalnych, z miejscowej Polonii, która bardzo żeglarzom wówczas pomogła. Pamiętajmy wszelako, że był to rok 1988, schyłek poprzedniej epoki, ale rygory polityczne wciąż obowiązywały. Polonia początkowo była wstrzemięźliwa w kontaktach z polskimi żeglarzami, wielu z jej przedstawicieli w młodych ludziach widziała przedstawicieli reżimu komunistycznego. Lody szybko jednak pękły i szybko przekonano się, że żeglarze i miejscowa Polonia szybko potrafili znaleźć wspólny język. Wielu Polonusów oglądało paradę z pokładów jachtów, a cały dzień na wodzie scementował wiele przyjaźni.

Zanim jachty powróciły na swoje miejsca cumowania, zapadł już zmierzch. Wieczorem odbył się pokaz fajerwerków najbardziej spektakularny w dziejach Australii. W tamtym roku pokazy pirotechniczne przeniesiono z wieczoru sylwestrowego właśnie na 26 stycznia i odbył się taki show, że przybyszom opadły przysłowiowe szczęki.

W kilka dni po ceremonii jachty ruszyły w drogę powrotną. Dla części z nich była to droga na Horn, część skierowała się przez Kanał Panamski na Atlantyk, jeden z nich popłynął na północ Australii, ku Wielkiej Rafie Koralowej. Dla wszystkich jachtów były to rejsy wyjątkowe, najdłuższe w karierze. Jeden z nich, „Jan z Kolna”, do Polski już nie powrócił, inny. Joseph Conrad”, powrócił dopiero po trzech latach. Inne żeglowały z większym szczęściem i większą dyscypliną i terminowo wróciły na swoje miejsca przy polskich kejach.

Dziś po latach, większość z tych jachtów jeszcze pływa, a dla członków załóg z tamtego rejsu, wciąż budzą wspomnienia najpiękniejszych dalekich rejsów będących spełnieniem żeglarskich marzeń.

MAS

fot. Wikipedia commons

Tall Ships flotilla in Sydney Harbour for Australia’s Bicentenary, 1988

Autor

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.