Na rynku ukazała się długo wyczekiwana książka pióra Romana Zamyślewskiego poświęcona dawnym jednostkom roboczym Zalewu Wiślanego. To unikatowa publikacja będąca plonem zainteresowań autora, prawdziwego eksperta w tej dziedzinie, dla którego ta tematyka nie ma żadnych tajemnic. Przez lata pan Roman poszukiwał materiałów, spędził zapewne setki godzin w bibliotekach i archiwach poszukując źródeł niezbędnych do opisania zapomnianych już żaglowców. Kolejne setki godzin to praca nad rysunkami, prawdziwymi arcydziełami odtwarzającymi z niezwykłą drobiazgowością detale dawnych jednostek.

Benedyktyńska praca opłaciła się. Powstała książka arcyciekawa, wypełniająca niszę i zapełniająca dotkliwą lukę na rynku. Jestem przekonany, że mało kto wiedział o istnieniu takiego bogactwa żaglowców tego regionu, z pewnością też niewielu wie, skąd wzięła się ewolucja tych jednostek prowadząca do wyodrębnienia specyficznych cech żaglowców Zalewu Wiślanego. Autor prowadzi nas przez wieki pokazując przyczyny tego stanu rzeczy i dokumentując swoje tezy bogactwem literatury. W rezultacie powstała książka bardzo rzetelna, niezwykle potrzebna, starannie opracowana i bardzo przemyślana. Autor nie epatuje tanimi chwytami, jego książka to bardzo skrupulatna robota historyka, choć sam, na okładce swej książki, wspomina, że zawodowym historykiem nie jest. Czytelnik z kart książki pozna dzieje żeglugi rybackiej, handlowej, towarowej, dowie się wiele o tajnikach budowy łodzi, materiałach i lokalnych uwarunkowaniach znajdujących odbicie w konstrukcjach łodzi, prześledzi wreszcie ewolucję tych konstrukcji. Z niezwykłą drobiazgowością pokazuje detale takielunku, przekroje łodzi, elementy na pierwszy rzut oka mało widoczne, a mające swoje znaczenie i doskonalone przez pokolenia. Wszystko to podane w ciekawy sposób, językiem zrozumiałym nawet dla laika. Zamyślewski nie ulega pokusie stosowania fachowego języka i hermetyczności przekazu. Jego styl i narracja są wielką wartością tej publikacji choć, jak autor przyznał, nie było łatwo przebić się przez źródła w języku niemieckim i dostosować nazewnictwo do wymogów współczesnego odbiorcy. W sposób ciekawy opisuje również nagłe zniknięcie licznej floty tych jednostek, co kilkaset żaglowców zmiotło z akwenu i świadomości nowych mieszkańców tego regionu po II wojnie światowej. Z kart książki przebija żal, że nie ma już tych łodzi, tradycji, otoczki towarzyszącej ludziom i ich codziennej pracy, wszystko to znikło bezpowrotnie i na tyle skutecznie, że prezentowana książka stała się pionierską publikacją na polskim rynku księgarskim.

Wielką wartością publikacji jest strona wizualna. Wspaniałe rysunki, ciekawe zdjęcia, mnóstwo detali pokazanych w sposób elegancki i z wielką dbałością o szczegóły.

Czytając tę książkę odwoływałem się do tradycji bretońskich. Podobny kult codziennej pracy, trud ludzi morza, własne tradycje szkutnicze i spuścizna, która dziś z mozołem jest odtwarzana i kultywowana. Liczne publikacje na temat tamtejszych żaglowców, plakaty, ilustracje, pocztówki, zloty miłośników tradycji i festiwale popularyzujące morski dorobek regionu. Po żaglowcach z Zalewu wiślanego nie zostało prawie nic i tym większe słowa uznania należą się Autorowi, że kilka lat życie poświecił  na pracę o charakterze niemal archeologicznym. W efekcie powstała książka unikatowa, niezwykle potrzebna, opracowana i wydania bardzo starannie, a jedynym mankamentem jest zbyt mały rozmiar czcionki, co utrudnia nieco czytanie. Gdzie można kupić to arcydzieło? Najlepiej zwrócić się bezpośrednio do Autora, bowiem książki dostarczane do sklepów żeglarskich znikają z półek w oka mgnieniu. Dla miłośników historii, nie tylko historii żeglarstwa jest to z pewnością lektura obowiązkowa.

Roman Zamyślewski – „Lomy – zapomniane żaglowce Żuław i Zalewu Wiślanego”, wyd. Stowarzyszenie na Rzecz Turystyki Aktywnej Rekreacji i Wypoczynku „Szkoła Przygody”, Bydgoszcz 2017 r.

MAS

Autor

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.