26 maja minęła 100. rocznica urodzin Stefana Wysockiego, postaci w świecie polskiego żeglarstwa wyjątkowej. Był człowiekiem-instytucją, największym chyba popularyzatorem żeglarstwa i człowiekiem niezwykle wszechstronnym.

Autor wielu książek; popularyzatorskich i podręczników żeglarskich. To spod jego pióra, już w 1955 roku, wyszedł najbardziej chyba znany polski podręcznik, „Żeglarstwo śródlądowe”, na którym wychowały się dwa pokolenia żeglarskie. Później wielokrotnie wznawiany, jest chyba w każdym żeglarskim domu. Przez lata piastował rozmaite funkcje w światowych organizacjach żeglarskich, przez lata także przybliżał Polakom zawiłości przepisów regatowych, był bowiem jedynym wówczas sędzią międzynarodowym.

Stefan Wysocki był także autorem tłumaczeń i komentarzy przepisów regatowych.

Wyróżniał się spośród współczesnych polskich działaczy żeglarskich tak bardzo, że pozostawał często niezrozumiany. Pozostawał na uboczu środowiskowych frakcji i koterii, obce były mu zabiegi o splendor i tanią popularność.

Właściwie to miał być pianistą, kształcił się w tym kierunku, w szkole swojego ojca, także Stefana,  już jako 4-latek. o ukończeniu gimnazjum imienia Stefana Batorego trafił do podchorążówki. Wkrótce po wybuchu wojny został poważnie ranny, prawie 2 lata spędził w szpitalu i na rehabilitacji. Resztę wojny spędził już jako cywil. Sprawności nie odzyskał już nigdy, ale każdy, kto pana Stefana znał, wiedział, że ma w sobie niespożyte pokłady energii. Jako 3-latek żeglował we Francji na jachcie należącym do dalszej rodziny matki, 10-letni Stefan już potrafił 13-metrową jednostką kierować. W 1938 roku zdobywa w Nicei  patent kapitański, ale nie odbiera dokumentu, wraca do Polski wezwany do odbycia szkolenia w Podchorążówce.

Stefan Wysocki w studiu TVP podczas rejestracji programu promującego żeglarstwo.

W 1946 roku prowadzi w radio Kurs żeglarski. Eksperyment, na który władze radia patrzą początkowo z przymrużeniem oka, okazał się wielkim sukcesem i już 2 lata później na jeziorze Pogoria stworzył pierwszy na Śląsku ośrodek żeglarski. Zostaje komandorem klubu, a pierwsze jachty członkowie klubu budują własnymi siłami.

W 1948 roku pisze, jeszcze jako współautor, pierwszy podręcznik żeglarski „Sternik śródlądowy”. 1954 rok przynosi książkę, napisaną wspólnie z Romanem Bidermanem, „Żeglarstwo regatowe”, która rok później ma II wydanie. W 1955 roku wydał samodzielnie „Żeglarstwo śródlądowe”, które na prawie 20 lat stało się ikoniczną publikacją pożądaną przez wszystkich adeptów tej dziedziny. Ukazało się 6 wydań tej publikacji i wciąż znikała spod lady.

Pierwsze wydanie „Żeglarstwa Regatowego” z 1954 roku.
Drugie wydanie „Żeglarstwa Regatowego” z 1956 roku.
Pierwsze wydanie książki „Żeglarstwo śródlądowe” z 1955 roku. Książka była wznawiana jeszcze w latach 70.

W 1973 Wysocki wraca do żeglarstwa regatowego w wydaniu książkowym; 2-tomowe „Żeglarstwo regatowe prawie bez tajemnic” to kompendium wiedzy o strategii, taktyce, przygotowaniu jachtu i teorii żeglowania.

„Żeglarstwo regatowe prawie bez tajemnic” z roku 1973.

Rok później pisze „Żegluj!”, które ma kolejne 4 wydania. W tak prosty sposób o żeglarstwie jeszcze nikt dotąd nie pisał. Pan Stefan miał niezwykły dar przekazywania nawet skomplikowanej wiedzy w jasny i klarowny sposób.

Pierwsze wydanie „Żegluj”.

Jest autorem książeczki „Rodzina Maków”, w której popularyzuje projekty Henryka Jaszczewskiego (2 wydania).

Dwa wydania „Rodziny Maków”: z 1977 i 1987 roku.

W 1981 roku pisze „Wszystko o żeglarstwie” ale książka nie ukazuje się wskutek sytuacji w kraju, ogólnych braków i zmian przepisów. Na podstawie zebranego materiału wydaje w 1987 roku książkę „ Żeglarstwo -Sternik jachtowy” i jest to książka tak potrzebna, że 50-tysięczny nakład rozchodzi się w kilka tygodni.

„Sternik jachtowy” z 1987 roku.

Ostatnią jego książką jest „Elementarz żeglarski”, nowatorska pozycja adresowana do najmłodszych żeglarzy. Pan Stefan znów zaskakuje przekazem ; łatwym, czytelnym, znakomicie zilustrowanym.

„Elementarz żeglarski”

Przez 9 lat (1980-1988) pisywał swój felieton „Ogólnie i szczegółowo” publikowany w „Żaglach”, zawsze elegancko, obrazowo i na ważkie środowiskowe tematy.

Stefan Wysocki także dokonał prawdziwego przewrotu w żeglarstwie w początku lat siedemdziesiątych, kiedy to doprowadził po latach bojów do dopuszczenia pływania na jachtach do 7 metrów kwadratowych żagla bez uprawnień. W ślad za tym poszły zharmonizowane działania popularyzacji klasy Mak i tak dalece był z ta klasą utożsamiany, że wielu było przekonanych, że to on, a nie Henryk Jaszczewski był konstruktorem popularnych po dziś dzień Maków. W 1972 roku pan Stefan wpada na pomysł rewolucji w polskim żeglarstwie. Skostniały system stopni, wymagań i krępujących przepisów proponuje uzupełnić o prawdziwie kopernikański przewrót w postaci dopuszczenia do żeglugi bez patentu wszystkich posiadaczy karty pływackiej na jachtach o powierzchni żagla do 7 metrów kwadratowych połączony z akcją budowy tanich łódek możliwych do samodzielnej budowy. W „Morzu” (9/1972) wyłożył swą filozofię ściągając na siebie gromy żeglarskich ortodoksów spod znaku przepisów, patentów i koniecznych uprawnień. Stawia jednak na swoim, niestrudzenie propaguje małe łódki, prowadzi programy telewizyjne „Pokochać Wiatr”, „ ABC Żeglarstwa”, „O Regatach”, „Regaty”, promuje książki żeglarskie na antenie popularnego „Pegaza”.

„Żeglarstwo” z 1987 roku.

Ale Stefan Wysocki był nie tylko żeglarzem. Powszechnie znana była jego pasja muzyczna. Sam będąc pianistą poświęcił wiele lat życia na propagowanie pianistyki w mediach. Dawał relacje z najważniejszych imprez pianistycznych, był aktywnym popularyzatorem Konkursu Chopinowskiego, który przez lata komentował w mediach. Sam nie zrobił kariery muzycznej wskutek wypadku samochodowego, ale do końca życia pozostał wierny muzyce. Relacjonował w telewizji konkursy Chopinowskie, pisał na ten temat książki, był częstym gościem programów radiowych.

Był także Stefan Wysocki patriotą, choć to wyświechtane dziś słowo. Nie godził się na system panujący w PRL-u, pozostał wierny swoim prawicowym poglądom, co skutecznie ograniczało jego możliwości w czasach realnego socjalizmu. Pozostał niezłomnym człowiekiem o ujmującym sposobie bycia i wysokiej kulturze. Zmarł po krótkiej chorobie 2 grudnia 1988 roku, został pochowany na warszawskich Powązkach. Dziś takich postaci w polskim świecie żagli już nie ma, a jego charakterystyczny tembr głosu pamiętają już nieliczni.

MAS

Autor

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.