Witam,

Prawie już koniec naszej sześciotygodniowej drogi. Wisła pokazała nam dwa oblicza, pierwsze do Warszawy rzeki krnąbrnej, nie dającej się obłaskawić, a przede wszystkim bardzo płytkiej i nieobliczalnej.

Rzeki, gdzie brak
właściwie oznakowania, lub oznakowania poprzewracanego czy ustawionego w mało widocznych miejscach, a przepychanie się przez niezliczone łachy były rzeczą normalną, uciążliwą i niesamowicie męczącą. Drugie to oblicze dumnej królowej, dalej tajemniczej lecz już przystępnej, o miejscami rwącym nurcie, ale dającym się przewidzieć. O wyglądzie nadobnej damy szybko jednak karcącej za brak nieuwagi lub zadufaniu własnym sternika. Obliczu piękny i nie dającym się zapomnieć.
Pozdrawiam

Wojtek Skóra

Autor

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.