Wypoczynek na barkach to model rekreacji w Europie znany już od dziesięcioleci. Co roku swoje wakacje spędzają tam dziesiątki tysięcy ludzi, którzy łączą pasję do podróży, swobodę i obcowanie z naturą. Moda na rejsy barkami powoli dociera także do Polski, ale na razie ten sposób wciąż pozostaje nowinką nie mającą nawet swojej nazwy. Barka kojarzy się nam zazwyczaj z jednostką bez napędu służącą do transportu różnorodnych produktów, głównie towarów masowych w postaci kruszyw. Barging to kalka z angielskiego, która po polsku nie brzmi szczególni fortunnie, hauseboating, inna kalka, także nie oddaje istoty rzeczy. Przed laty podobne kłopoty były z wprowadzeniem nazwy windsurfing, nazywano ów nowy sport  surfingiem wietrznym, a deski z żaglami ślizgówkami; po latach okazało się, że żadna z tych nazw nie przyjęła się i dziś budzą one tylko wesołość. Czy taki los czeka również pływanie barkami?  Czas pokaże czy wypracujemy polski odpowiednik czy pozostaniemy przy kalkach zagranicznych.

Niezależnie jednak od nazewnictwa, sama idea znajduje coraz więcej zwolenników i z roku na rok powiększa się oferta firm czarterowych, powstają nowe polskie konstrukcje, a nasze stocznie dostrzegły szansę na wypełnienie rynkowej niszy. Na fali boomu powstałego po liberalizacji przepisów w naszym kraju powstało wiele ciekawych konstrukcji spełniających wymogi pływania bez uprawnień, często bardzo trudno jest rozstrzygnąć, czy jest to jeszcze łódź motorowa czy już barka. W naszym kraju coraz częściej pojawia się termin żegluga na łodziach wypornościowych czy żegluga wypornościowa, oznacza on pływanie, w odróżnieniu od żeglugi w ślizgu, spokojne i stateczne, dozwolone niemal dla wszystkich. Być może termin to niedoskonały, ale mający walor porządkowania spraw pływania na motorkach.

We Francji barging to niemal dziedzina przemysłu, tworzy się tam nowe kanały, rewitalizuje stare drogi wodne, których czasy świetności przypadały często na XIX stulecie. Przez dziesięciolecia popadały w zapomnienie, dziś wracają do świetności jako szlaki rekreacyjne. Corocznie buduje się tam setki nowych barek, modernizuje porty, tworzy sieć połączeń, aby turysta odpoczywający na wodzie nie nudził się i miał jak najwięcej do zobaczenia podczas rejsu. Wiele działań nakierowanych jest na jego wygodę i komfort, szacunki mówią, że w obsłudze ruchu barkowego tylko we Francji pracuje około 15 tysięcy ludzi, dla których są to stabilne miejsca pracy o dużym potencjale rozwojowym. Jak jest w Polsce, wszyscy wiedzą, choć przyznać trzeba, że wiele w tej mierze się zmienia. Na razie powstają nowe konstrukcje, niejako dedykowane tej formie turystyki. Tworzy się także mariny, ale etap rozwoju samych szlaków mamy wciąż przed sobą.

Autor

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.