W dniach 24-27.09.2026 r. odbył się LX Kurs i Zlot Instruktorów Turystyki Żeglarskiej PTTK. Wybór miejsca, gdzie odbędzie się Zlot wcale nie był łatwy, bo wieloletnia już tradycja zobowiązywała mnie do znalezienia miejsca, gdzie jeszcze nie byliśmy. W ten sposób poznajemy, często nie znane, a przepiękne zakątki Polski. Niebagatelną rolę przy wyborze miejsca są koszty pobytu i dodatkowych atrakcji. Przy znaczącej pomocy Pawła Czudowskiego, który przeprowadził dokładne rozeznanie wybraliśmy ośrodek Caritasu w Powidzu, gdzie oprócz przepięknie zagospodarowanego jeziora zlokalizowane jest wojskowe lotnisko, na którym stacjonują największe, transportowe samoloty wojskowe – Herkulesy. Wstępne uzgodnienia z wojskiem zapewniały nam wjazd na teren lotniska i w zależności od istniejącej sytuacji możliwość obejrzenia z bliska samolotów stojących na płycie lotniska, może z otwartą tylną klapą desantową.
Podczas dotychczasowych zlotów zwiedzaliśmy podziemia schronów Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego, chodniki i wodną sztolnie kopalni Luiza, wchodziliśmy na mury obronne średniowiecznych zamczysk w Ogrodzieńcu czy Olsztynie koło Częstochowy. Pływaliśmy po przełomie Bugu w okolicach Serpelic, po zmodernizowanym szlaku Wielkich Jezior Mazurskich, zajadaliśmy się miejscowymi przysmakami w Gościńcach jez. Jeziorak, ale nigdy nie mieliśmy okazji z bliska oglądać podniebne tiry.
Zacznijmy jednak od początku, nasza baza pobytowa mieściła się w budynku Caritasu Gnieźnieńskiej Archidiecezji. Nowoczesny i dobrze wyposażony budynek od samego początku robił dobre wrażenie, a dodatkowo nasza Gospodyni, pani Katarzyna spełniała prawie każde życzenie związane z naszym pobytem. Jak co roku czwartkowe przyjazdy uczestników zlotu przeciągnęły się do późnych godzin wieczornych, ale na każdego czekała jednak gorąca, obfita kolacja i nikt nie poszedł spać głodny.
W piątkowy, turystyczny poranek już o godzinie 09.00 czekał na nas autobus, którym mogliśmy dojechać i poruszać się po lotnisku. Wcześniej jednak musieliśmy przejść wszystkie niezbędne procedury bezpieczeństwa, zaczynając od wcześniej dostarczonej wojsku listy uczestników z datami urodzenia, nr dowodów osobistych czy Peselami. Przy wjeździe na lotnisko wystawiono nam przepustki i dołączył do nas wojskowy przewodnik, który cały czas czuwał abyśmy gdzieś się nie zawieruszyli podczas zwiedzania. W pierwszej kolejności oglądaliśmy remizę lotniczej straży pożarnej. Ogromne, bojowe samochody ciężarowe na których zamontowano różnoraki sprzęt gaśniczy, w tym ogromne działka gaśnicze. Wszystko sterowane elektronicznie ze środka kabiny wozu strażackiego. dla zachowania bezpieczeństwa operatorów. Dodatkowo zupełnie nam nie znane, bogate wyposażenie techniczne i ochronne samych strażaków zrobiły na nas ogromne wrażenie i pewnie nie jeden z męskich uczestników dotychczasowych zlotów, w myślach wrócił do swoich młodzieńczych marzeń – aby zostać strażakiem. To było widać po minach, a przede wszystkim zainteresowaniu i szczegółowych pytaniach zadawanych obsłudze strażackich wozów bojowych.
Następnie udaliśmy się do ogromnych hal, gdzie przygotowuje się samoloty i helikoptery do lotu. I tutaj spotkało nas miłe zaskoczenie, mogliśmy oglądać Herkulesy nie tylko z zewnątrz, ale umożliwiono nam dokładne obejrzenie wyposażenia, łącznie z możliwością zasiądnięcia w fotelu pilota i zrobienia pamiątkowych zdjęć z wolantem w dłoni.
To niesamowite wrażenie móc obejrzeć, nawet dotknąć czegoś co jest niedostępne dla większości dorosłych obywateli w Polsce.
Zaraz po obiedzie, jeszcze pełni lotniskowych, podniebnych wrażeń uczestnicy zlotu wysłuchali wykładu o zachowaniu bezpieczeństwa podczas rejsów i pobycie na jachcie oraz przypadków i sposobu użycia defibrylatorów AED.
Długo oczekiwany piątkowy wieczór rozpoczął się od wystawnej, grillowej kolacji, by potem przejść w przezabawny bal przebierańców. Inwencja twórcza uczestników zlotu, wielobarwność i fantazyjność strojów mogłaby zawstydzić nie jednego, profesjonalnego kostiumografa. A potem muzyka i śmiech jeszcze długo rozbrzmiewały w budynku Caritasu.
Sobotnia, ciepła i słoneczna pogoda zachęcała do długich spacerów, aby zwiedzić Powidz i ładnie zagospodarowanych miejskich bulwarów. A jest co oglądać odpoczywając na licznych ławeczkach usytułowanych wzdłuż brzegu jez. Powidzkiego. Mieliśmy też ogromną przyjemność wysłuchać opowieści pana Macieja Elantowskiego o przyczynach wybuchu Powstania Wielkopolskiego. Historyka, który potrafił swoją ogromną wiedzą i ekspresyjną formą opowiadania przyciągnąć uwagę słuchaczy znacznie dłużej niż to było pierwotnie planowane.
Niedzielny obiad kończący zlot to zawsze chwila zadumy nad upływającym czasem, ale jednocześnie pora wspólnych deklaracji o przyjeździe na kolejny zlot. Bo nie ważne gdzie, ważne w jakim towarzystwie.
Wielu rzeczy i sytuacji nie da się opisać, trzeba tam być, aby poznać atmosferę wspólnej zabawy, śmiechu, ale też wzajemnego szacunku i zrozumienia. Chciało by się powiedzieć – „chwilo trwaj”.
Tak widział i zapamiętał
Wojtek Skóra
Powidz, 28.09.2026 r.













































